Ukraiński dziennikarz do Maciejczuka: zostaw Ukrainę w spokoju

Serhij Truszkin, mieszkający w Polsce ukraiński dziennikarz i działacz organizacji Euromajdan Warszawa zwrócił się z prośbą do Tomasza Maciejczuka, by ten dał spokój Ukrainie i zajął się Polską. Wcześniej Polak publikował wiadomości dotyczące nieprawidłowości na Ukrainie i kłopotów państwa.

„Truszkin zapewne chciałby, żebym pisał o Ukrainie jak o zmarłym – dobrze albo wcale”– napisał Maciejczuk.

„Rozumiem, że premier Jaceniuk nie jest zadowolony z tego, że w Europie coraz mniej mówi się o Ukrainie i coraz częściej porusza się m.in. problem nazistów z batalionów ochotniczych, ale nie może być tak, że “dla dobra Ukrainy” będziemy pokazywać ją wyłącznie w dobrym świetle”– twierdzi Maciejczuk. Jego zdaniem, byłoby to „zakłamywaniem rzeczywistości”. „Staram się poruszać tematy, które nie pojawiają się w polskich mediach, to fakt. Nigdy jednak informacje przeze mnie podane nie okazały się kłamstwem”– dodaje.

Przypomniał również kuriozalną sytuację, gdy organizacja Euromajdan Warszawa „wybaczyła Polakom (!!!) rzeź wołyńską”[pis. oryg. – red.]. Maciejczuk zaproponował wówczas Truszkinowi zorganizowanie debaty „na temat Wołynia i tego jak Polacy i Ukraińcy postrzegają problem historii AK/UPA”.Truszkin nie wyraził na to zgody. Później odmówił także udzielenia polskiemu wolontariuszowi wywiadu. Miały w nim zostać poruszone „tematy o jakich nie mówi się ani w TVN, ani w Gazecie Wyborczej”. Ukraiński dziennikarz ponownie odmówił twierdząc, że może to źle wpłynąć na stosunki polsko-ukraińskie.

„(…) są ważniejsze tematy od setek nazistów, których uzbroiła Ukraina m.in. poprzez pułk Azow. Co z tego, że niedawno zastrzelili dwóch milicjantów, kilku innych ranili. Co z tego, że planowali zamachy terrorystyczne w Kijowie. O tym mówić nie wypada. Również nie wypada mówić o tym dlaczego w Azowie pojawiło się tak wielu obywateli Federacji Rosyjskiej walczących przeciwko separatystom. Co ich wszystkich łączy? Czym się kierują? Lepiej nie mówić… Koniec końców, dowiedziałem się od niego, że on rozmawia wyłącznie z “oczywistymi przyjaciółmi Ukrainy”. Uważajcie, bo jeśli znajdziecie się w gronie “nieoczywistych przyjaciół Ukrainy”, to może być ciężko”– napisał Maciejczuk, wypominając Truszkinowi to, że nigdy nie był na froncie w Donbasie.

„Mam nadzieję, że w przypadku kolejnej ofensywy DNR i LNR Truszkin zgłosi się na ochotnika i pójdzie bronić swojej ojczyzny pod Donieckiem, a nie w Warszawie. My tutaj, drogi ukraiński dziennikarzu, “damy sobie radę bez Ciebie”, a w okopach pod Donieckiem przyda się podobno każda para rąk, prawda?” – ironizuje polski wolontariusz.

„Podobne sytuacje dają mi poważnie do myślenia. Coraz częściej mam wrażenie, że dialog polsko-ukraiński to jakaś ściema, jakiś podły żart, mający na celu jedynie zdobycie naszego poparcia i naszej pomocy, a gdy przychodzi co do czego nasi ukraińscy “przyjaciele” odwracają się plecami i pokazują cztery litery. Idealnie dbają o swoje interesy, prawda? Pytanie brzmi jak długo będziemy udawać zabawę w przyjaźń polsko-ukraińską i kiedy powiemy “sprawdzam””– podsumowuje Maciejczuk.

Po opublikowaniu tekstu Maciejczuka Truszkin zagroził mu skierowaniem sprawy do sądu, ze względu na ujawnienie informacji pochodzących z prywatnej rozmowy. „Żaden ukraiński dziennikarz nie będzie mówił mi o czym mogę pisać i o czym pisać nie mogę”– stwierdził Maciejczuk.

„Bardzo mi przykro, że tacy ludzie jak Truszkin (Euromajdan Warszawa) próbują usunąć z przestrzeni dialogu polsko-ukraińskiego niewygodne debaty, niewygodne wywiady i niewygodne fakty. Przyjaźń polsko-ukraińska musi być budowana na PRAWDZIE. Tutaj nie ma miejsca na kłamstwa historyczne i propagandę w stylu “Polacy są sami sobie winni, że wyrżnięto ich na Wołyniu, bo…” i tutaj sto argumentów. Tym bardziej nie ma miejsca na fałszowanie informacji dotyczących sytuacji na Ukrainie. Polacy mają prawo wiedzieć, że Ukraina stoi na skraju bankructwa, że Poroszenko przeprowadza reformy w tak wolnym tempie, że ludzie tracą nadzieję na lepsze jutro. Mają prawo wiedzieć, że na Ukrainie pojawił się poważny problem nielegalnego handlu bronią na ogromną skalę – bronią, która wyjeżdża z frontu. Mają prawo wiedzieć o setkach ukraińskich nazistów, którzy zostali uzbrojeni i przeszkoleni m.in. w pułku Azow”– podkreśla.

Wykop.pl / Tomasz Maciejczuk / Kresy.pl

forma płatności