W Niemczech setki tysięcy uchodźców z Ukrainy, mimo ułatwień, mają problem na rynku pracy. Według serwisu „DW”, nie mogą znaleźć zatrudnienia głownie z powodu nieznajomości jęz. niemieckiego, a także nieuznawania przez niemieckie urzędy kwalifikacji zawodowych Ukraińców, np. kierowców ciężarówek. Jednocześnie, część migrantów z Bliskiego Wschodu twierdzi, że Ukraińcy są lepiej traktowani niż oni, bo „są biali”.

Serwis „Deutsche Welle” opublikował artykuł o sytuacji społeczno-gospodarczej uchodźców z Ukrainy w Niemczech, m.in. w oparciu o ankietę Instytut Badań Gospodarczych ifo, przeprowadzoną w czerwcu br. wśród blisko 1000 ukraińskich respondentów. Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę 24 lutego br., do Niemiec przybyło szacunkowo 900 tys. Ukraińców. Jako uchodźcy, na mocy unijnej dyrektywy otrzymali na obszarze Unii Europejskiej status ochronny w UE na okres do trzech lat, w tym dostęp do rynku pracy.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

2804.49 PLN    (12.74%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Powinni mieć łatwiejszy dostęp do mieszkań i rynku pracy. W praktyce okazuje się to nie takie proste” – pisze „DW”. W niemieckich urzędach pracy zarejestrowanych jest 350 tys. Ukraińców, wielu z nich ma kłopot ze znalezieniem pracy. Według ifo, 90 procent uchodźców chciałoby znaleźć zatrudnienie w Niemczech, jednak tylko połowie z nich się to udało.

 

Zdaniem obywateli Ukrainy, na których powołuje się „DW”, Ukraińcom dużo łatwiej było znaleźć pracę w Niemczech przed wybuchem wojny. Dotyczy to m.in. osób posługujących się biegle językiem angielskim, gdyż brakuje ofert pracy dla znających tylko ten język, poza ukraińskim czy rosyjskim. Ukraińcy skarżą się też na powolne tempo odpowiadania Niemców na e-maila czy telefony.

Choć według Federalnej Agencji Pracy w ubiegłym miesiącu było blisko 900 tys. wolnych miejsc pracy, głównie w transporcie i logistyce, handlu i służbie zdrowia, to Ukraińcy nie mogą znaleźć tam pracy z powodu nieznajomości języka niemieckiego. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Instytut ifo wśród 1000 niemieckich menedżerów ds. zasobów ludzkich, 83 proc. z nich podało brak znajomości języka niemieckiego jako główną przeszkodę w zatrudnianiu.

Wśród Ukraińców umiejętność posługiwania się językiem niemieckim nie jest powszechna. Z tego powodu, według ifo, jedna trzecia Ukraińców w Niemczech jest skłonna podjąć pracę poniżej swoich kwalifikacji (85 proc. zadeklarowało wykształcenie wyższe lub zawodowe).

Ponadto, w tzw. branżach regulowanych, kandydaci muszą mieć uznane kwalifikacje zawodowe. W przypadku ukraińskich świadectw pracy jest to problem. Stąd, ukraińscy farmaceuci czy kierowcy ciężarówek nie mogą „z marszu” znaleźć w Niemczech zatrudnienia w zawodzie.

Inna sytuacja dotyczy sektora opieki nad osobami starszymi. W Niemczech zapotrzebowanie na pracowników opieki jest bardzo duże i Ukraińcy mogą znaleźć tam pracę nawet bez znajomości języka czy odpowiednich kwalifikacji. Jednocześnie, Stowarzyszenie Opieki i Pielęgnacji Domowej zwraca uwagę, że Ukraińcy „mogą być skłonni pracować za ułamek normalnego wynagrodzenia” ostrzega przed wyzyskiwaniem ich, jako niewykwalifikowanej siły roboczej.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„DW” zaznacza też, że niemieccy menedżerowie zasobów ludzkich obawiają się, że uchodźcy z Ukrainy za jakiś czas, a może już niedługo, będą chcieli wrócić do swojego kraju. Niemieckim firmom to nie odpowiada, bo chcą uniknąć dużej rotacji, zwłaszcza w przypadku wykwalifikowanych pracowników.

Serwis zwraca przy tym uwagę, że w porównaniu z poprzednimi falami migracji, uchodźcy z Ukrainy korzystają w Niemczech z usprawnionego procesu administracyjnego. Dzięki temu, jest im względnie łatwiej znaleźć pracy i mieszkania, a także przemieszczać się i ubiegać o świadczenia, niż migrantom z Afryki i Bliskiego Wschodu sprzed siedmiu lat.

To jednak nie podoba się niektórym obcokrajowcom, którzy wówczas nielegalnie przedostali się do Europy i osiedlają się w Niemczech. „DW” cytuje Abdullaha Saleha, który przyjechał do Niemiec w 2015 roku. Zaznaczam, że na zameldowanie i dokumenty pobytowe musiał czekać 1,5 roku, a „na Ukraińców czekają już zezwolenia i dokumenty”. Abdullah Saleh wyraźnie sugeruje, że różnica w traktowaniu Ukraińców i przybyszy z państw muzułmańskich ma podłoże rasowe:

„Ukraińcy są biali. Wiadomo, że są inaczej traktowani… Myślę, że jest duża różnica w tym, jak w Niemczech traktuje się ludzi z Bliskiego Wschodu i Ukraińców”.

Z drugiej strony, dla samych Ukraińców ułatwienia administracyjne w Niemczech w praktyce nie są odczuwalne – dla nich już 3-miesięczny czas oczekiwania na dokumenty jawi się jako zdecydowanie za długi. Zaznaczają przy tym, że bez takich dokumentów nie mogą podjąć pracy.

W ubiegłym tygodniu unijna komisarz do spraw wewnętrznych, Ylva Johansson powiedziała, że liczba uchodźców z Ukrainy przybywających do UE spadła do poziomu sprzed rosyjskiej inwazji, a nawet sprzed pandemii. W jej opinii oznacza to, że „liczba przekroczeń granicy wraca do normy”. Z kolei według danych agencji Frontex, około połowa z 6 mln ukraińskich uchodźców wróciła już do domu. Według „DW”, dla wielu ukraińskich uchodźców przebywających w Niemczech wznowienie nauki 1 września może być czynnikiem decydującym o ich powrocie.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak pisaliśmy, w środę ministerstwo Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej poinformowało, że od 24 lutego 358 tysięcy Ukraińców znalazło zatrudnienie w Polsce w uproszczonej procedurze. Najwięcej osób rozpoczęło pracę w województwie: mazowieckim (79 tys.), dolnośląskim (37,9 tys.), łódzkim (35,2 tys.) oraz wielkopolskim (33,3 tys.).

Przypomnijmy, publiczne wydatki na pomoc dla uchodźców z Ukrainy wyniosły w pierwszych miesiącach wojny około 15,9 mld zł, prywatne zaś – około 10 mld. „Szacowana wartość całkowitych rocznych wydatków władz publicznych przeznaczonych na pomoc uchodźcom wraz z kwotą prywatnych wydatków Polaków poniesionych na ten cel tylko w ciągu pierwszych trzech miesięcy wojny to w sumie 25,4 mld zł” – podkreślił dyrektor PIE Piotr Arak, cytowany w środę przez PAP. Zwrócił uwagę, że odpowiada to 0,97 proc. polskiego PKB w 2021 r.

Przypomnijmy też, że jeszcze przed rozpoczęciem wojny, w 2021 r. padł rekord liczby wystawionych obcokrajowcom zezwoleń na pracę w Polsce i oświadczeń dotyczących zatrudnienia pracowników ze Wschodu. W ubiegłym roku wystawiono cudzoziemcom prawie 3 mln takich dokumentów. To ponad 30 proc. więcej niż rok wcześniej.

Informowaliśmy, że pod koniec ubiegłego roku w ZUS do ubezpieczeń emerytalnego i rentowego zgłoszono niemal 872 tys. obcokrajowców z około 160 państw. Obywatele Ukrainy stanowili najliczniejszą grupę (635 tys. ubezpieczonych). Systematycznie rośnie także liczba Białorusinów pracujących w Polsce.

Przyjęta w listopadzie ub. roku przez Sejm nowelizacja wprowadza znaczące ułatwienia dla zatrudniania w Polsce pracowników ze Wschodu, głównie Ukraińców. Wydłużono im z 6 do 24 miesięcy możliwość pracy na zwykłe oświadczenie od pracodawcy. Dodatkowo, firmy uznane przez rząd za strategicznie ważne dla gospodarki i chcące zatrudniać obcokrajowców będą miały pierwszeństwo.

Kolejne ułatwienia wprowadzono w ostatnich miesiącach, w związku z napływem uchodźców wojennych z Ukrainy.

Czytaj także: Wiceminister zapowiedział dalsze uproszczenie procedury zatrudniania cudzoziemców

dw.com / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz