Ukraiński parlament zgodził się z wnioskiem prokuratora generalnego, który wystawił nakaz aresztowania deputowanego Partii Radykalnej Ihora Mosijczuka. Zademonstrował dowody skorumpowania znanego neobanderowca.
Prokurator generalny Wiktor Szokin podkreślał, że dowody na łapownictwo Mosijczuka zebrano w zgodzie z ukraińskim kodeksem, po czym zademonstrował całemu parlamentowi nagranie operacyjne z ukrytej kamery rozmowy funkcjonariusza działającego pod przykryciem i Mosijczuka. Deputowany Partii Radykalnej Ołeha Liaszki obiecuje mężczyźnie podającemu się za biznesmana załatwienie określonych spraw formalnych za odpowiednią korzyść majątkową. Mowa jest o kwotach sięgających wartości 15 tysięcy dolarów.
Ihor Mosijczuk od 1994 r. był członkiem szowinistycznej, skrajnej organizacji UNA-UNSO. W 2011 r. przystąpił do neonazistowskiego Zgromadzenia Socjalno-Narodowego. Aresztowany w tymże roku za przygotowywanie ładunków wybuchowych – miały zostać użyte do wysadzenia ponika Lenina w Boryspolu ale też przeprowadzenia zamachu terrorystycznego w Kijowie. Skazany na 6 lat więzienia 10 stycznia 2014 r., wyszedł na wolność po rewolucji Majdanu, Został zastępcą komendanta założonego przez kręgi neonazistowskie batalionu “Azow”. W październiku zeszłego roku wybrany deputowanym Rady Najwyższej z ramienia Partii Radykalnej Ołeha Liaszki. “Zasłynął” pochwałami dla ataków terrorystycznych organizacji islamistycznej “Emirat Kaukazu”, której działania ocenił jako otwarcie “drugiego fronu” przeciw Rosji.
news.liga.net/kresy.pl





























