Wyraziłam stanowisko, które jest przyjęte u nas na Białorusi, że Krym de iure jest ukraiński, ale de facto jest rosyjski – powiedziała była białoruska kandydatka na prezydenta, Swietłana Tichanowska. Dodała, że Białorusini mają różne poglądy na kwestię Krymu.

Swietłana Tichanowska, była kandydatka na prezydenta Białorusi, obecnie przebywająca na Litwie, udzieliła we wtorek wywiadu litewskiej stacji telewizyjnej LRT. Podczas rozmowy powiedziała, że rozmawiała już z wieloma przywódcami krajów europejskich i że jest bardzo wdzięczna za wsparcie.

– Ale mówię wszystkim, że to, co obecnie dzieje się na Białorusi, to absolutnie wewnętrzna sprawa naszego kraju i ludzie muszą sami poradzić sobie z tym, co się u nad dzieje – zaznaczyła. Dodała, że jeśli w przypadku jakiejś zmiany sytuacji Białorusini będą musieli zwrócić się o mediację międzynarodową, do „krajów europejskich, sąsiednich”, to „kiedy przyjdzie czas, oczywiście zwrócimy się do nich o pomoc”. Przyznała też, że „Rosja odgrywa wielką rolę w życiu Białorusi”, a jej kraj powinien być w przyjacielskich stosunkach ze wszystkimi sąsiadami.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W rozmowie białoruską opozycjonistkę zapytano też o jej stanowisko w sprawie Krymu, anektowanego przez Rosję. – Kiedy byłam kandydatką na prezydenta, to wyraziłam stanowisko, które jest przyjęte u nas na Białorusi, że Krym de iure jest ukraiński, ale de facto jest rosyjski – powiedziała Tichanowska. – Rozumiemy, że są prawa międzynarodowe i że Krym trafił do innego kraju z naruszeniem tych praw. Ale powtórzę, naszym zadaniem jest poradzenie sobie z sytuacją na Białorusi, tym co dotyczy naszych ludzi są nowe, uczciwe wybory. Sytuacja na Krymie jest bardzo trudna i Białorusini mają różne poglądy na tę kwestię, nie chcielibyśmy, żeby ta sprawa nas podzieliła – dodała.

Pytana o przyszłość Łukaszenki i czy powinien on podzielić los np. Wiktora Janukowycza, Tichanowska nie chciała rozwijać tego wątku, bo jej zdaniem „to nie jest temat, który trzeba teraz dyskutować”, bo głównym celem jest doprowadzenie do nowych wyborów. Dalsze losy obecnego prezydenta to dla niej sprawa na razie drugorzędna. Dodała jednak, że jej zdaniem „Łukaszenko nie ma moralnego prawa kandydować w nowych wyborach, bo ludzie nie będą już wybaczać zbrodni”.

Wcześniej pisaliśmy, że według Tichanowskiej białoruska opozycja jest gotowa traktować Rosję jako mediatora, jeśli zawiodą próby rozwiązania kryzysu politycznego w kraju bez pomocy międzynarodowej.

„Jeśli potrzebujemy zagranicznej mediacji w rozmowach, na pewno widzimy Rosję jako jednego z uczestników tego procesu. Rosja to kraj, z którym mamy przyjazne i bliskie stosunki” – powiedziała portalowi Euronews była białoruska kandydatka na prezydenta. Tichanowska zapewniała, że protesty na Białorusi są kryzysem krajowym i to Białorusini powinni wziąć na siebie odpowiedzialność za rozwiązanie kryzysu, w drodze negocjacji. Dopiero w przypadku wyczerpania się krajowych rozwiązań była kandydatka na prezydenta dopuszcza zagraniczną mediację.

lrt.lt / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz