W katastrofie wojskowego An-26 na okupowanym Krymie mogło zginąć wysokie dowództwo rosyjskiej floty. Wśród ofiar wskazywany jest generał Aleksandr Otroszczenko.
W katastrofie rosyjskiego wojskowego samolotu transportowego An-26, do której doszło 31 marca 2026 roku na okupowanym Krymie, zginęło 29 osób znajdujących się na pokładzie. Wśród ofiar miał znajdować się generał lejtnant Aleksandr Otroszczenko, dowódca lotnictwa Połączonego Korpusu Lotniczego Floty Północnej – wynika z ustaleń rosyjskiej redakcji BBC oraz doniesień kanałów powiązanych ze służbami.
Informacje o obecności generała na pokładzie przekazały źródła związane z rosyjską Flotą Północną. Doniesienia te pojawiły się również na kanale Telegram „Dossier of the Spy”. Według tych ustaleń w samolocie znajdowało się także sześciu oficerów ze sztabu Floty Północnej.
Otroszczenko kierował Połączonym Korpusem Lotniczym Floty Północnej od 2024 roku. Wcześniej pełnił funkcje dowódcze w lotnictwie morskim Floty Czarnomorskiej i Floty Północnej, a także dowodził 45. Armią Sił Powietrznych i Obrony Powietrznej Floty Północnej.
Zobacz też: Zamach bombowy w Moskwie. Nie żyje rosyjski generał
Jeżeli informacje o jego śmierci zostaną potwierdzone, będzie to czternasty rosyjski generał, który zginął od początku wojny na Ukrainie.
Do katastrofy doszło 31 marca na terytorium okupowanego Krymu. Według rosyjskich mediów państwowych samolot rozbił się, uderzając w klif. Na pokładzie znajdowało się 29 osób i – według dostępnych informacji – wszyscy zginęli.
Władze obwodu murmańskiego potwierdziły, że wśród ofiar byli żołnierze rosyjskiej Floty Północnej. Początkowo rosyjskie Ministerstwo Obrony informowało, że los maszyny i załogi jest nieznany, a na miejsce wysłano grupy poszukiwawczo-ratunkowe.
Resort przekazał jednocześnie, że „nie stwierdzono zewnętrznych uszkodzeń samolotu” przed utratą łączności. Okoliczności katastrofy pozostają niejasne.
Zobacz też: FSB oskarża Polskę o udział w zamachu na rosyjskiego generała
Nie pojawiły się oficjalne oskarżenia pod adresem Ukrainy, a władze w Kijowie nie odniosły się do zdarzenia ani nie potwierdziły jakiegokolwiek udziału w incydencie.
Kresy.pl/Mil.in/Yahoo






























