Charkowski sąd po raz szósty spróbuje rozpocząć rozpatrywanie sprawy dotyczącej nadużyć, jakich miała się dopuścić Julia Tymoszenko w latach ?90, gdy kierowała firmą Zjednoczone Systemy Energetyczne. Sędziowie chcą, aby była premier zgodziła się na udział w posiedzeniu za pośrednictwem kamer wideo.
Julia Tymoszenko odmawia osobistego udziału w posiedzeniach sądowych ze względu na stan zdrowia. W związku z tym oskarżyciele zaproponowali wykorzystanie połączenia wideo. Jednak już 31 lipca, gdy próbowano rozpocząć proces po raz piąty, była premier za pośrednictwem swojego obrońcy nie zgodziła się na takie rozwiązanie ponieważ -według niej- uniemożliwia jej ono konsultowanie się ze swoimi adwokatami w czasie posiedzenia.
Sąd odłożył wtedy rozpoczęcie sprawy do 14 sierpnia argumentując to koniecznością zbadania technicznych możliwości zorganizowania połączenia wideo między budynkiem, gdzie odbywa się proces a szpitalem, w którym przebywa Julia Tymoszenko. Dyrekcja kliniki, w której przebywa była premier pokazała w między czasie salę przygotowaną do połączeń wideo.
Obrońcy chcą, aby sprawę rozpatrywać dopiero po tym, gdy oskarżona w pełni wyzdrowieje. Pracujący w Charkowie niemieccy lekarze oceniają, że potrzeba na to jeszcze około 6 tygodni. Ukraińscy specjaliści twierdzą, że była premier jest na tyle zdrowa, że może brać udział w posiedzeniach sądu.
Prokuratura oskarża Julię Tymoszenko o to, że kierowana przez nią w latach 90. firma Zjednoczone Systemy Energetyczne spowodowała straty budżetu państwa w wysokości niemal 4 milionów dolarów, a sama oskarżona unikała płacenia podatków w wysokości 681 tysięcy hrywien, czyli -według dzisiejszego kursu- 85 tysięcy dolarów.






























