Katastrofa była bardzo blisko. Samolot pasażerski skandynawskich linii lotniczych SAS musiał w ostatniej chwili zmienić kurs, żeby uniknąć kolizji z rosyjskim samolotem zwiadowczym. Maszyny minęły się w odległości zaledwie 90 metrów – ujawnia szwedzka telewizja publiczna.
Do incydentu doszło 3 marca, kiedy to samolot SAS leciał z Kopenhagi do Rzymu. Wkrótce po starcie załoga otrzymała informację o niezidentyfikowanym obiekcie poruszającym się tym samym korytarzem powietrznym. Nie był on jednak jednak widoczny na radarze zamontowanym w samolocie. Maszyny minęły się w odległości 90 metrów, przy czym minimalna odległość między samolotami to 300 metrów.
Sytacja miała miejsce 50 km na południowy zachód od Malmö, nad wodami międzynarodowymi.
Jens Olsson ze szwedzkiej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, która zajęła się wyjaśnianiem okoliczności incydentu, powiedział, że tajemniczy obiekt okazał się rosyjskim samolotem zwiadowczym Ił-20. Zadaniem maszyny jest wykrywanie, przechwytywanie i namierzanie źródeł telekomunikacyjnych i IT.
Ił-20 został wychwycony dopiero przez naziemny system radarowy. Tylko dzięki temu udało się zawczasu poinformować pilota szwedzkiej maszyny, który w ostatniej chwili zdołał zmienić kurs.
tvp.info/Kresy.pl






























