Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Oficer Sił Zbrojnych Ukrainy Denys Jarosławski ocenił, że sprowadzanie migrantów zarobkowych może doprowadzić do głębokich zmian demograficznych na Ukrainie. Wskazał, że niedobór pracowników już teraz skłania firmy do zatrudniania cudzoziemców z Azji. Odniósł się także do zjawiska ograniczania aktywności zawodowej przez część mężczyzn w wieku poborowym z obawy przed mobilizacją.
Wojskowy ocenił, że trwająca wojna oraz zmiany na rynku pracy prowadzą do niedoboru lokalnych pracowników, a przedsiębiorstwa coraz częściej szukają zastępstwa poza granicami kraju. „Ta migracja zarobkowa, to katastrofa w dłuższej perspektywie” — powiedział Denys Jarosławski.
Według Jarosławskiego niektórzy ograniczają aktywność zawodową i unikają formalnego zatrudnienia w obawie przed kontaktem z instytucjami odpowiedzialnymi za mobilizację, co dodatkowo pogłębia niedobór pracowników na rynku pracy.
Marszałek Sejmu i lider Nowej Lewicy próbował przechodzić do porządku dziennego nad polityką historyczną Wołydymyra Zełenskiego. Doczekał się podziękowań od swojego ukraińskiego odpowiednika.
W czasie poniedziałkowego wiecu w Sosnowcu, Włodzimierz Czarzasty odniósł się do decyzji Wołodymyra Zełenskiego, który nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imię "bohaterów UPA". Marszałek Sejmu nie potrafił wprost usprawiedliwić ruchu prezydenta Ukrainy, ale zasugerował konieczność utrzymania relacji z Kijowem w dotychczasowej formule.
"Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. Ta teza może się komuś nie podobać, ale jest prawdziwa, dlatego, że jeśli Ukraina zostanie zajęta, następnym krajem, który będzie atakowany, będzie Mołdawia, kraje bałtyckie albo Polska" - tłumaczył swoje stanowisko Czarzasty, którego słowa zacytował Polsat News.
3 czerwca Kościół wspomina św. Klotyldę, królową Franków, żonę Chlodwiga I i jedną z najważniejszych kobiet w dziejach wczesnośredniowiecznej chrystianizacji Europy Zachodniej.
Klotylda urodziła się około 470 lub 474 roku, najprawdopodobniej w Lyonie. Pochodziła z burgundzkiego rodu królewskiego. Była córką Chilperyka II, króla Burgundów. Jej młodość przypadła na czas walk dynastycznych w państwie Burgundów. Według tradycji jej ojciec został zamordowany, a władzę przejął jego brat Gundobad.
Klotylda została wychowana w wierze katolickiej. Miało to szczególne znaczenie, ponieważ wiele germańskich elit tamtego czasu pozostawało przy pogaństwie albo przy arianizmie. Około 493 roku poślubiła Chlodwiga I, merowińskiego króla Franków, który był jeszcze poganinem. Małżeństwo miało znaczenie polityczne, ale z czasem nabrało także wymiaru religijnego.
Rosja utrzymuje obecność wojskową w Syrii mimo upadku rządu Baszszara al-Asada. Według doniesień amerykańskich mediów rosyjski statek zaopatrzeniowy dotarł do Tartusu pod eskortą okrętów wojennych. Część przedstawicieli administracji USA liczyła, że zmiana władzy w Damaszku doprowadzi do ograniczenia rosyjskich wpływów w regionie.
W maju w syryjskim porcie Tartus zacumował rosyjski statek towarowy „Sparta”, który dostarczył zaopatrzenie dla rosyjskich instalacji wojskowych w Syrii. Według ustaleń „Wall Street Journal”, opartych na analizie zdjęć satelitarnych i informacjach amerykańskich urzędników, operacja potwierdza zamiar Moskwy utrzymania strategicznej obecności wojskowej w tym kraju mimo zmiany władz w Damaszku.
Statek „Sparta” wypłynął z Sankt Petersburga w marcu i po kilku tygodniach dotarł do syryjskiego portu Tartus. Była to pierwsza tego typu operacja od upadku w 2024 roku rządu Baszszara al-Asada, który przez lata pozostawał bliskim sojusznikiem Kremla.
Polskie władze kontynuują działania dyplomatyczne po nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA”. Szefowie MSZ i MON zapowiadają rozmowy z przedstawicielami Ukrainy, licząc na zmianę decyzji.
Podczas wtorkowego spotkania z mieszkańcami Tarnogrodu minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski odniósł się do decyzji władz Ukrainy. „Uważam, że prezydent Wołodymyr Zełenski popełnił błąd” — powiedział Sikorski.
Zobacz też: The Telegraph: Zełenski zraził jednego z najbliższych sojuszników Ukrainy
Policjanci zatrzymali 57-letniego Ukraińca w sprawie złowienia dużego suma z jeziorka Balaton podczas okresu ochronnego. Według nagrań ryba po wyłowieniu została przeciągnięta po chodnika, a następnie trafiła żywa wprost do bagażnika samochodu osobowego. Według mediów ryba miała ponad 170 cm długości i ważyła ok. 40 kg.
W Warszawie na Pradze-Południe policjanci zatrzymali 57-letniego obywatela Ukrainy w związku ze sprawą wyłowienia dużego suma z jeziorka Balaton na Gocławiu. Zdarzenie wzbudziło duże zainteresowanie po publikacji zdjęć i nagrań w mediach społecznościowych.
W poniedziałek funkcjonariusze z komendy przy ulicy Grenadierów podjęli działania po pojawieniu się informacji o wyłowieniu dużej ryby z jeziorka Balaton. Policjanci szybko ustalili tożsamość mężczyzny, który według dotychczasowych ustaleń może mieć bezpośredni związek ze sprawą.
A Duda,ten komandos i naczelny związkowiec,nie załapał się nawet na konferencję prasową -jest niezdolny zawierać porozumienia.
Bardzo ciekawy artykuł na temat górnictwa. http://prawica.net/opinie/25150; http://prawica.net/opinie/25354; http://prawica.net/opinie/25649; http://prawica.net/opinie/25723; http://www.prawica.net/opinie/26288 ; http://prawica.net/opinie/26572
pytanie co to będzie za porozumienie i co będzie zawierało skoro likwidacja już przegłosowana , hehe będą głosować jeszcze ras … jestem bardzo ciekaw co ten cwaniacki rząd uknuł
“ollek85”:Znajdż trochę czasu i pochyl się nad poniższą publikacją,by znależć odpowieiedż na pytanie: kto tu jest cwaniakiem?
wiadomości.dziennik.pl/opinie/artykuly/480493,gornictwo-gornik-mowi-o-pracy-w-kopalni-i-falszerstwach.html
zefir:
17.01.2015 19:40/. Poczytaj gazety z czasów Bieruta czy też lat 1979-80 nie takie bzdety publikowali i nikt tego nie łykał jak Ty
“SobiePan”,sorry jak zabolało,pozostanę przy dotychczasowym menu.
link do tego porozumienia http://www.polskatimes.pl/artykul/3718786,mamy-dokument-porozumienia-rzadu-i-zwiazkowcow-zobacz-pdf-koniec-strajku-na-slasku,id,t.html
“ollek85”,poczytałem i cóż,porozumienie jak porozumienie.Są nowe elementy kompromisu łagodzące nieco pierwotne zamiary naprawcze,jest poszerzenie zamiarów rządowo-społecznych o Bumar,energochłonność przemysłu ideklaracja o reindustrializacji Śląska i Małopolski,jak też o wznowieniu wznowieniu prac nad programem dla całego górnictwa węgla kam.Życie pokaże,czy ten kompromis będzie,czy nie,zgniłym kompromisem.Diabeł naogół tkwi w szczegółach realizacyjnych.
To propagnda jak w PRL – U.
do 13 i 14 dołożyli im jeszcze urlopy przedemerytalne co to ma ku-wa być z nieroba będzie jeszcze wiekszy nierób
leming się odezwał.
Czas „wygasić” rząd PO – PSL Share on emailShare on facebookShare on twitterMore Sharing Services Niedziela, 18 stycznia 2015 (15:36) Ekspresowe tempo prac nad zmianą prawa górniczego pokazuje, jak bardzo premier Kopacz i koalicja PO – PSL nie liczą się z opinią społeczną. W niczym ta koalicja nie wykazuje się taką determinacją, jak w likwidacji polskiego przemysłu i miejsc pracy. Dziś politycy PO i PSL kolejny raz próbują oszukać Polaków – mówią, że chcą restrukturyzować kopalnie, a w ustawie, którą bezrefleksyjnie forsują w Sejmie, w co drugim niemal zdaniu mówi się o ich likwidacji. Rząd Ewy Kopacz i PO musi być bardzo zaskoczony, że proponowana zmiana prawa górniczego wywołała aż takie poruszenie. Świadczą o tym chociażby paniczne próby tłumaczenia proponowanej „restrukturyzacji” sektora górnictwa węgla kamiennego, które mają rzekomo na celu „wygaszanie”, a nie likwidację kopalń. Pokrętność tego tłumaczenia można wykazać na dwa sposoby; po pierwsze, nie wiadomo, jaką miałoby to robić rzeczywistą różnicę dla tego strategicznego sektora, po drugie, w projekcie ustawy słowo „wygaszanie” nie pojawia się ani razu. Słowo „likwidacja” odmieniane jest niemal 50 razy. Trudno o bardziej oczywisty przykład manipulacji rządowej niż dyskusja nad tym projektem. Brak wizji rządu Przez ponad siedem lat rządów koalicja PO – PSL nie zbudowała żadnej spójnej wizji, nie tylko dla sektora górnictwa, ale dla całego sektora energetycznego. Obecnie około 90 proc. produkcji elektrycznej w Polsce pochodzi ze spalania węgla, dominuje on także zdecydowanie w całej strukturze energetycznej kraju. Dostępnych w krótkim terminie alternatyw nie widać. Polska nie ma warunków do produkcji energii ze źródeł odnawialnych na szeroką skalę. Rządowy program atomowy wydaje się jedynie sposobem na zapewnienie doskonale płatnych stanowisk dla prominentnych polityków PO i PSL. Jeżeli chodzi o gaz, to mimo zamieszania wokół gazu łupkowego rząd nie poczynił żadnych realnych kroków na rzecz rozwoju tej branży, budowa gazoportu opóźnia się w sposób, który każe zastanawiać się, czy rząd tej inwestycji nie sabotuje, a większość gazu wciąż kupujemy od Rosji, i to po najwyższych cenach w UE. Wydawałoby się zatem, że przynajmniej o sektor węglowy rząd będzie potrafił się zatroszczyć. Nic bardziej mylnego. Zaprezentowany przez zaskoczenie projekt zmian stanowi najprostsze, choć jednocześnie najgorsze rozwiązanie; zamiast próby uczynienia kopalń rentownymi po prostu je zamyka. A przykładów, że kopalnie węgla mogą być rentowne, nie brakuje, również na polskiej ziemi. Kontekst globalny Jakby tego było mało, rząd Ewy Kopacz uderza w nasze górnictwo także z zewnątrz. Wyjątkowo łatwa zgoda na ustalenie celu redukcji emisji CO2 o „co najmniej 40 proc.” w roku 2030 oznacza jedno: ogromne obniżenie rentowności inwestycji w sektor węglowy, który zostanie w przyszłości zupełnie stłamszony przez ogromne ceny uprawnień do emisji CO2. Główna „zdobycz” negocjacyjna premier Kopacz, czyli przyznanie części uprawnień do emisji za darmo, będzie miała jedynie niewielki, łagodzący skutek, co wykazał dr Bolesław Jankowski w tym tygodniu. Wykazał on także, że zgoda na taki trend może kosztować nasz kraj nawet 10 proc. PKB w 2050 r. Trend ten wydaje się w Unii niezachwiany, mimo że reszta świata za nic ma nawoływania UE do spełnienia postulatów klimatycznych, co dobitnie wykazały negocjacje w Limie. Obecnie ponad 40 proc. energii elektrycznej na świecie wytwarzane jest z węgla, a oczekuje się, że około 2020 r. węgiel może stać się głównym źródłem energii na świecie! 10 lat później Unia Europejska będzie odpowiadać jedynie za 4 proc. emisji CO2, a tymczasem Chiny, Australia i wiele innych państw wydobywa coraz więcej węgla (w Stanach Zjednoczonych trend ten odwrócono głównie dzięki rewolucji łupkowej). Jego konsumpcja wzrosła ostatnio nawet w Niemczech, gdzie produkcja energii z wiatraków doprowadziła do upadku głównie elektrowni gazowych, wbrew założeniom przyjętym przez jej promotorów. Z Niemiec pochodzą zresztą nowoczesne technologie spalania węgla, znacznie zwiększające efektywność jego wykorzystania. Fakty te nie robią jednak żadnego wrażenia na rządzie PO – PSL, który przechodzi do porządku dziennego nad tym, że importujemy miliony ton węgla z Rosji, mimo że niezbędny węgiel zalega na hałdach w polskich kopalniach. Konsekwencje nie tylko dla Śląska Ewentualna likwidacja kopalń to prawdziwy dramat. Nie tylko w wymiarze indywidualnym, jako dramat górników i ich rodzin, ale także w wymiarze regionalnym, a nawet strategicznym. Dla górników to przede wszystkim poczucie bycia oszukanymi przez rząd. Przed niedawnymi wyborami Donald Tusk (jeszcze jako premier) oraz Ewa Kopacz pielgrzymowali na Śląsk, zapewniając, że kopalnie nie będą zamykane. Podobne zapewnienia składał na sali sejmowej wicepremier Piechociński. Dziś okazuje się, że to były zwykłe kłamstwa, kolejne obietnice wyborcze rządu PO – PSL bez pokrycia. Trzeba także zauważyć, że jednoczesna likwidacja wielu kopalń to radykalne obniżenie szansy na znalezienie nowej pracy, szczególnie że kompetencje nabyte w górnictwie niekoniecznie muszą być pożądane w innych branżach. To prowadzi nas do dramatu na poziomie regionalnym, głównie dla Śląska, ale i dla współpracujących firm z innych regionów. Likwidacja kopalń to nie tylko utrata pracy dla górników, ale także w licznych firmach kooperujących. Ocenia się, że jedno miejsce pracy w kopalni generuje od czterech do nawet ośmiu miejsc pracy w sektorach powiązanych. To ogromne zagrożenie społeczne dla Śląska, które może doprowadzić do zmasowanej emigracji z tego i tak jednego z najszybciej wyludniających się regionów w Unii Europejskiej (według oficjalnych danych Eurostatu). A emigracja to często tylko początek kolejnych dramatów, które kończą się nawet rozbiciem rodzin. Emigracja oznacza także gigantyczny problem strategiczny dla kraju i chyba tylko rząd PO – PSL po cichu traktuje ją jako sposób na zmniejszenie problemu bezrobocia. Ale to tylko jeden z wymiarów strategicznych problemów kraju. Zwijanie polskiego sektora węglowego będzie oznaczać wymuszoną i nieprzemyślaną zmianę w energetyce, która może nie tylko oznaczać gwałtowny wzrost kosztów dla przedsiębiorców i gospodarstw domowych, ale także zagrozić bezpieczeństwu energetycznemu państwa. A to już grzechy niewybaczalne. „Wygaszanie” kopalń węgla bez wątpienia nie jest odpowiedzią na problemy. Polskie górnictwo, mimo niesprzyjających warunków tworzonych przez Unię Europejską, da się jeszcze uratować i doprowadzić do stanu rentowności. Zacząć jednak trzeba od „wygaszenia” rządu PO – PSL! Jadwiga Wiśniewska Autorka jest posłem do Parlamentu Europejskiego.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gospodarka/124155,czas-wygasic-rzad-po-psl.html