Według prezesa IPN Łukasza Kamińskiego, już wstępna analiza dokumentów opublikowanych przez Rosjan i oskarżających żołnierzy podziemia antykomunistycznego o współpracę z nazistami wykazała, że są one propagandą, a nie materiałem naukowym.
Zdaniem Kamińskiego publikacja Rosarchiwu ma „ewidentnie propagandowy, a nie – naukowy charakter”, zaś „dobór dokumentów został dokonany w celu pewnej manipulacji”. Podkreślił też, że „część tych dokumentów była wykorzystywana przy przygotowaniu procesu szesnastu przywódców Polski Podziemnej uprowadzonych w marcu 1945 r. do Moskwy, bezprawnie tam następnie osadzonych, z których trzech nie wróciło nigdy do kraju”. Jego zdaniem „nawiązywanie wprost do haniebnej działalności sowieckich prokuratorów jest tutaj szczególnie bolesne”.
Jednocześnie zaznaczył, że mimo to dokumenty te przedstawiają pewną wartość naukową, opisując m.in. rozbrajanie żołnierzy AK, tzw. akcje likwidacyjne wobec Armii Krajowej czy rozbicie obozu NKWD w Rembertowie w maju 1945 roku. „Jest też chociażby informacja o tym, że walkę z wojskami sowieckimi podejmowały także podporządkowane nowym władzom komunistycznym jednostki milicji i wojska. Było to spowodowane tym, jak ta armia się zachowywała” – powiedział Kamiński.
Prezes INP przypomniał, że Armia Czerwona podczas wkraczania na terytorium przedwojennej Polski „nie zachowywała się jak wojska sojusznicze, ale jak wojska okupacyjne, stąd decyzja o podjęciu walki przede wszystkim w samoobronie”.
Kamiński nawiązał też do rocznicy obławy augustowskiej. „Chcielibyśmy się wreszcie dowiedzieć, gdzie jest 600 ofiar, gdzie tych 600 zamordowanych osób jest pochowanych. Liczymy, że może zamiast publikować tego typu tendencyjne wybory dokumentów, strona rosyjska wreszcie udostępni nam dokumenty, dzięki którym będziemy mogli godnie pochować naszych rodaków” – powiedział szef IPN.
polskieradio.pl / Kresy.pl



























