Największy prywatny bank w Chorwacji – Agrokor znalazł się w poważnych tarapatach. Wyjściem okazały się kredyty od banków rosyjskich.

Chorwackie media poinformowały w czwartek, że władze rosyjskiego banku kontrolowanego przez państwo – Sberbanku, zaakceptowały udzielenie kolejnej pożyczki Agrokorowi. Rosjanie pożyczą chorwackiemu potentatowi 300 milionów euro. To nie pierwszy kredyt jaki Agrokor wziął na ratowanie swojej sytuacji finansowej, w dodatku nie pierwszy zaciągnięty w banku rosyjskim. W tej chwili jest on dłużny Sberbankowi oraz innemu rosyjskiemu bankowi kontrolowanemu przez państwo – VTB, łącznie 1,3 miliarda euro.



Obecnie większość udziałów Agrokoru jest w posiadaniu jego założyciela, biznesmana Ivicy Todorowicia. Jednak „w sytuacji takiej jak ta” przejęcia udziałów w banku, a w konsekwencji kontroli nad nim przez Rosjan „nie można wykluczyć” – jak dla portalu Balkan Insight skomentował pracujący w Chorwacji analityk finansowy Guste Santini.

Podkreślał on, że władze chorwackie będą ratować Agrokor za wszelką cenę, bowiem na skalę Chorwacji, czy nawet całych Bałkanów, jest on „zbyt wielki by upaść”. Ewentualne bankructwo chorwackiego banku miałoby fatalne następstwa dla całego systemu finansowego kraju. Przychody Agrokoru w roku 2015 wyniosły 6,5 miliardów euro co jest wartością równą 16% PKB Chorwacji. Bank i spółki zależne zatrudniają w kraju około 40 tys. pracowników. Dalszych 20 tys. pracuje w spółkach zależnych w Serbii oraz Bośni i Hercegowinie.

Chorwacka telewizja N1 podała 14 marca niepotwierdzone informacje, że Todorić potajemnie przybył do gmachu rządu 5 marca. Jednocześnie przedstawiciele rządu Chorwacji mieli konferować także z reprezentantami Sberbanku, lecz żadna ze stron nie potwiedziła tych rewelacji N1.

Czytaj także: Prezydent o uchodźcach – przyjmujemy nie tych co trzeba

balkaninsight.com/kresy.pl

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz