Bułgarskie władze morskie prowadzą działania w sprawie tankowca Kairos, który po pożarze wywołanym atakiem ukraińskich dronów osiadł na mieliźnie u wybrzeży Morza Czarnego w pobliżu Achtopola. Jednostka jest uznawana za część floty cieni wykorzystywanej przez Rosję do omijania sankcji związanych z wojną na Ukrainie.
W sobotę u bułgarskiego wybrzeża Morza Czarnego rozpoczęto akcję ewakuacji załogi tankowca Kairos, który po wcześniejszym pożarze na Morzu Czarnym osiadł na mieliźnie w pobliżu portu Achtopol i jest uznawany za część floty cieni wykorzystywanej przez Rosję do omijania międzynarodowych sankcji związanych z wojną na Ukrainie.
28 listopada pływające pod banderą Gambii tankowce Kairos i Virat, płynące do rosyjskie Noworosyjska zostały ogarnięte płomieniami. Jednostka płynęła pusta z Egiptu w kierunku rosyjskiego portu Noworosyjsk.
W piątek tankowiec został wprowadzony na wody terytorialne Bułgarii przez jednostkę holowniczą z Turcji, jednak operację nagle przerwano, co spowodowało, że pozbawiony napędu statek dryfował po Morzu Czarnym, aż w końcu osiadł na mieliźnie w odległości niecałej mili morskiej od brzegu.
W sobotę w Sofii Rumen Nikołow, szef operacji ratowniczych w Bułgarskiej Agencji Morskiej, podkreślił konieczność wyjaśnienia drogą dyplomatyczną okoliczności wprowadzenia tankowca na wody terytorialne Bułgarii. Nikołow wyjaśnił, że pusty tankowiec pozostaje stabilny mimo złych warunków pogodowych i że obecnie nie ma zagrożenia ani dla załogi, ani dla środowiska. Dodał, że wszyscy dziesięciu członków załogi, pochodzących z różnych krajów, są w dobrym stanie oraz dysponują odpowiednim zapasem żywności i wody na około trzy dni. „Kiedy pogoda się uspokoi, statek zostanie odholowany w bezpieczne miejsce” — dodał Rumen Nikołow.
W sobotę w wypowiedzi dla bułgarskiej stacji telewizyjnej Nowa szef straży granicznej Anton Zlatanow poinformował, że z załogą nawiązano łączność, marynarze wykonali polecenia służb i rzucili kotwicę, a tankowiec pozostaje w stabilnej pozycji w pobliżu Achtopola. „Załoga wyraziła chęć ewakuacji, ale musi się to odbyć w możliwie najbezpieczniejszy sposób” – powiedział.
Nie był to pierwszy atak na Morzu Czarnym na jednostkę przewożącą ładunek z Rosji. We wtorek tankowiec Midvolga-2, płynący z Rosji do Gruzji z ładunkiem oleju słonecznikowego, został zaatakowany na Morzu Czarnym.
W tym samym dniu prezydent Rosji Władimir Putin zagroził, że Ukraina może zostać odcięta od morza, jeśli jej siły nie przerwą ataków na tankowce z rosyjską ropą w pobliżu Morza Czarnego. Rosyjski przywódca określił działania ukraińskich dronów jako „piractwo” i zaznaczył, że Moskwa nie wyklucza rozszerzenia ataków także na statki krajów wspierających Ukrainę.
Kresy.pl/Associated Press






























