Rosja oskarżyła Wielką Brytanię o bezpośrednie zaangażowanie i zagroziła eskalacją konfliktu po tym, jak Ukraina użyła brytyjskich pocisków Storm Shadow do zniszczenia jednego z czołowych rosyjskich zakładów produkujących na potrzeby wojska. Według Moskwy „wystrzelenie tych rakiet było niemożliwe bez bezpośredniej pomocy brytyjskich specjalistów”.
11 marca w Rosji i na okupowanych przez nią terenach Ukrainy doszło do serii uderzeń i wzajemnych oskarżeń, których centralnym punktem stał się ukraiński atak na zakłady Kremnij El w obwodzie briańskim, po którym Moskwa zagroziła konfliktem „na zupełnie nowy poziom”.
Może Cię zainteresować: Ukraińska fabryka dronów powstaje w Wielkiej Brytanii [+FOTO]
Tego dnia prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że ukraińskie siły zaatakowały jedną z „najważniejszych fabryk wojskowych” Rosji. Ukraińskie wojsko przekazało, że w uderzeniu na zakłady Kremnij El przy granicy z Ukrainą użyto brytyjskich rakiet Storm Shadow. Celem była fabryka mikroelektroniki i komponentów półprzewodnikowych wykorzystywanych w systemach naprowadzania i sterowania rosyjskimi pociskami rakietowymi, które uderzają w ukraińskie miasta.
Rosyjskie władze lokalne twierdziły, że w ataku rakietowym zginęło siedmiu cywilów, a 42 zostało rannych. Po ataku rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło, że Ukraina nie mogła użyć rakiet Storm Shadow bez „bezpośredniego zaangażowania” partnerów z NATO. „Państwa zachodnie ponoszą pełną odpowiedzialność za konsekwencje tego ataku, który spowodował ofiary wśród ludności cywilnej” — oświadczyło rosyjskie MSZ. „Wielka Brytania przekroczyła normy prawa międzynarodowego i jest gotowa… przenieść konflikt na zupełnie nowy poziom” — dodał rosyjski resort.
W podobnym tonie wypowiedział się rzecznik Kremla. „Oczywiste jest, iż wystrzelenie tych rakiet było niemożliwe bez pomocy brytyjskich specjalistów” — powiedział Dmitrij Pieskow. „Aby zapobiec kontynuacji tego typu barbarzyńskich działań reżimu w Kijowie, prowadzona jest specjalna operacja wojskowa” — dodał.
Zobacz: Rosyjski wywiad oskarża Londyn i Paryż o plany przekazania Ukrainie broni jądrowej
„Użycie brytyjskich systemów uzbrojenia odbywa się w kontekście wzmożonych wysiłków politycznych i dyplomatycznych” — poinformowało rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. „Cel Londynu i innych stolic zachodnich jest jasny: zakłócić proces pokojowy poprzez prowokację na dużą skalę” — stwierdził resort.
Ataki w pozostałych regionach
Równolegle w nocy z 10 na 11 marca Ukraina przeprowadziła serię ataków na okupowanych przez Rosję terenach. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował o uderzeniach wymierzonych w system rakiet przeciwlotniczych Buk-M1 w pobliżu okupowanej Bagatówki w obwodzie zaporoskim, skład ropy naftowej w okupowanym Berdiańsku, składy środków smarnych w rejonach Berdiańska i Kuzniecowki oraz skład dronów w Nowozłatopolu.
Ukraińskie Siły Operacji Specjalnych przekazały z kolei, że zniszczyły stację radarową 64N6E i jej antenę w Sewastopolu na okupowanym Krymie. Instalacja ta miała być wykorzystywana przez rosyjskie systemy obrony powietrznej S-300 i S-400. Opublikowano również nagranie, które według strony ukraińskiej przedstawia atak na skład amunicji w rejonie Szyrokiej Bałki w okupowanym obwodzie donieckim.
Warto przeczytać: Brytyjsko-niemiecki pocisk hipersoniczny przetestowany w Norwegii. Hypersonica celuje w 2029 rok [+VIDEO]
Według Sztabu Generalnego w okupowanej części obwodu donieckiego zaatakowano także stanowisko dowodzenia rosyjskiej brygady strzelców zmotoryzowanych w pobliżu Awdijiwki oraz obiekty logistyczne w pobliżu Maryanówki i Przyrybia. W operacji mieli pomagać partyzanci z Ruchu Oporu Sił Specjalnych. Kijów utrzymuje, że celem tych uderzeń jest zakłócanie rosyjskiej logistyki, osłabianie obrony powietrznej i ograniczanie zaopatrzenia dla rosyjskich wojsk.
11 marca nad Morzem Czarnym rosyjskie Soczi miało być celem masowego ataku dronów. Mer miasta Andriej Proszunin poinformował, że ataki trwały niemal przez cały dzień. „Dziś stanęliśmy przed niespotykanym dotąd atakiem wroga na kurort Soczi” — napisał mer Soczi Andriej Proszunin na Telegramie. „Trwało to prawie cały dzień z małymi przerwami” — dodał.
Sabotaż rurociągów
Tego samego dnia Rosja oskarżyła Ukrainę o ataki na infrastrukturę energetyczną związaną z dostawami gazu do Turcji i o przygotowywanie sabotażu rurociągów na Morzu Czarnym. Według Gazpromu w ciągu dwóch ostatnich tygodni rosyjskie siły miały odeprzeć 12 ataków na obiekty odpowiedzialne za eksport gazu dla rurociągów TurkStream i Blue Stream. Rosyjski koncern twierdził, że 11 marca zaatakowano stację sprężarkową Russkaja w Kraju Krasnodarskim, a dzień wcześniej stacje Bierichowaja i Kazacza.
O zarzutach tych Kreml poinformował również Turcję. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekazał, że Moskwa ostrzegła Ankarę o rzekomych „planach Ukrainy mających na celu sabotaż i dezorganizację infrastruktury” rurociągów TurkStream i Blue Stream. Oskarżenia pojawiły się po wcześniejszym ostrzeżeniu Władimira Putina z 24 lutego, że ewentualny sabotaż rurociągów na Morzu Czarnym mógłby przekreślić rozmowy pokojowe.
Czytaj też: Syrski: po raz pierwszy od 2024 roku Ukraina odzyskała w miesiąc więcej terytorium niż zdobyła Rosja
TurkStream biegnie z rosyjskiego Kraju Krasnodarskiego do europejskiej części Turcji, a stamtąd gaz trafia dalej do Bułgarii, Serbii, Węgier i Grecji. Blue Stream przesyła gaz z Kraju Stawropolskiego do Ankary i ma istotne znaczenie dla tureckiego importu gazu. Putin ostrzegał także ministra spraw zagranicznych Węgier Pétera Szijjártó o domniemanych planach Kijowa wobec TurkStream podczas ich spotkania w Moskwie 4 marca.
W nocy z 11 marca rosyjskie Ministerstwo Obrony podało, że siły rosyjskie zestrzeliły 185 ukraińskich dronów nad wieloma regionami Rosji, a także nad okupowanym Krymem, Morzem Czarnym i Morzem Azowskim. Ukraina nie odniosła się do rosyjskich oskarżeń dotyczących infrastruktury gazowej.
W Charkowie rosyjski atak z użyciem drona Shahed doprowadził do śmierci dwóch osób i zranienia pięciu. Dzień wcześniej w Słowiańsku na wschodzie Ukrainy w kolejnym rosyjskim ataku zginęły cztery osoby, a 16 zostało rannych.
Na tle tych wydarzeń Wołodymyr Zełenski zapowiedział możliwość kolejnej rundy rozmów z udziałem rosyjskich i amerykańskich negocjatorów w przyszłym tygodniu. Procesowi przewodzi prezydent USA Donald Trump, który dąży do zakończenia wojny. Jednym z kluczowych punktów pozostaje kwestia Donbasu, którego ponad 80 proc. znajduje się obecnie pod kontrolą Rosji, podczas gdy Ukraina podkreśla, że nie może zrzec się tych terenów.
Kresy.pl/The Telegraph































