Amerykańska armia zamierza kupić 10 tys. tanich dronów w ciągu 12 miesięcy, a koszt pojedynczego egzemplarza nie może przekroczyć 2 tys. dolarów. Nowy program otwiera także szansę dla polskich producentów, którzy mogą ubiegać się o realizację zamówień na rynek USA.
Amerykańskie siły zbrojne ogłosiły plan znacznego zwiększenia zdolności w zakresie produkcji i użytkowania tanich dronów. Program Executive Office (PEO) Aviation, działający w strukturach armii USA, rozpoczął poszukiwania dostawców, którzy będą w stanie dostarczyć do 10 tys. bezzałogowych systemów powietrznych (UAS) w ciągu 12 miesięcy, przy jednostkowej cenie drona nieprzekraczającej 2 tys. dolarów.
Nowa klasyfikacja dla dronów FPV przewiduje ich traktowanie jako amunicji. Plany armii zakładają utworzenie laboratoriów produkcyjnych przy każdej brygadzie, gdzie mają być opracowywane nowe modele dronów, prowadzona ich budowa oraz stała modernizacja. Kluczowym założeniem jest umożliwienie żołnierzom samodzielnego modyfikowania oraz naprawiania systemów, bez konieczności angażowania producentów.
Specyfikacja wymagań zamieszczona przez armię obejmuje między innymi:
-
koszt jednostkowy poniżej 2 tys. dolarów za pojazd powietrzny,
-
możliwość dostarczenia zestawu urządzeń dodatkowych, takich jak stacje kontrolne, sprzęt komunikacyjny, gogle, baterie i ładowarki,
-
produkcję wstępnej partii systemów do 30 września 2025 r. z możliwością szybkiego zwiększenia zdolności do produkcji nawet 10 tys. dronów w ciągu roku,
-
możliwość dokonywania modyfikacji systemu przez żołnierzy w celu integracji z różnymi ładunkami, amunicją i innymi elementami bez udziału producenta,
-
opcję samodzielnej naprawy systemów przez użytkowników w jednostkach.
Według ogłoszenia, celem programu jest szybkie dostarczenie na wyposażenie armii tanich, prostych w obsłudze bezzałogowców, które będą mogły być wykorzystywane zarówno w działaniach bojowych, jak i podczas treningów z zakresu przeciwdziałania zagrożeniom ze strony bezzałogowych systemów powietrznych (C-UAS). „Systemy mogą być również wykorzystywane jako cele podczas szkoleń i innych ćwiczeń” – podkreślono w dokumentacji.
Czytaj: W Rzeszowie ruszy produkcja dronów dla Polski i Ukrainy
Amerykańska armia chce wyeliminować tzw. „gold plating”, czyli kosztowne, nadmiarowe wymagania w zakresie wyposażenia dronów. Nowe założenia koncentrują się na obniżeniu kosztów, przy jednoczesnym zachowaniu niezbędnych parametrów eksploatacyjnych. „Zamiarem armii jest szybkie wprowadzenie na uzbrojenie tanich rozwiązań UAS i zwiększenie możliwości produkcyjnych całego sektora przemysłowego. Dostępne są środki na realizację tego celu” – wynika z treści ogłoszenia.
Wzory oraz gotowe rozwiązania mają być częściowo oparte na doświadczeniach wyniesionych z Ukrainy. Zmiana podejścia oznacza czerpanie z praktyk wdrażanych przez Ukraińców, którzy – mimo ograniczonych zasobów – skutecznie wdrażają produkcję i modernizację tanich dronów na masową skalę. Nowa polityka amerykańskiej armii przewiduje wykorzystanie podobnych modeli operacyjnych w zakresie rozwoju dronów w strukturach własnych sił zbrojnych.
W związku z ogłoszonym programem, otwiera się również szansa dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Krajowi producenci, którzy specjalizują się w budowie stosunkowo tanich dronów i mają odpowiedni potencjał produkcyjny, mogą ubiegać się o realizację zamówień dla amerykańskiej armii. Możliwość szybkiej produkcji dużych partii dronów, zgodnych ze wskazanymi wymaganiami, stwarza realną perspektywę wejścia polskich firm na rynek amerykański.
Czytaj: USA zainteresowane zakupem ukraińskich dronów
kresy.pl/www.sam.gov






























