Polska i Francja wyrażają sprzeciw wobec obecnego kształtu umowy handlowej Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Ministrowie rolnictwa obu państw podkreślają, że porozumienie zagraża interesom europejskich rolników, a Komisja Europejska przygotowuje się do przedstawienia finalnego tekstu w lipcu.
Minister rolnictwa Czesław Siekierski podczas spotkania w środę w Paryżu ze swoją francuską odpowiedniczką Annie Genevard podkreślił, że Polska nie akceptuje umowy Unii Europejskiej z krajami bloku Mercosur w obecnym kształcie, parafowanym w grudniu 2024 r. Wspólnie zaznaczono, że istnieje szansa na zmianę treści tego porozumienia.
Siekierski stwierdził, że koncesje w dostępie do rynków rolnych Unii dla krajów Mercosur nie mogą być ceną za uzyskanie przez Unię dostępu do rynków Mercosur w innych sektorach. „Nie możemy poświęcić rolnictwa dla korzyści w innych sektorach” – zaznaczył minister. Najważniejsze zastrzeżenia dotyczą „zbyt wysokich kontyngentów taryfowych dla krajów Mercosur w imporcie m.in. mięsa drobiowego i wołowego na rynek europejski”. Minister dodał, że istnieją obawy, iż europejskie kraje mogą zostać wyparte z rynków, na których dotąd eksportowały, nawet w ramach samej UE.
Minister Siekierski przypomniał, że porozumienie z blokiem Mercosur – w skład którego wchodzą Argentyna, Boliwia, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj – jest „parafowane, niepodpisane, nieratyfikowane”, co w praktyce oznacza, że dalsze decyzje są możliwe na etapie procedowania dokumentu.
Francuska minister rolnictwa Annie Genevard potwierdziła, że stanowisko Francji w tej sprawie jest niezmienne i negatywne. Według Genevard, Paryż sprzeciwia się projektowi umowy w obecnej formie. „Uważamy, że to porozumienie jest złe dla rolników” – podkreśliła. Zwróciła także uwagę na brak wystarczających klauzul ochronnych, które mogłyby zapobiec nierównowadze na europejskim rynku rolnym. Francuska minister zapewniła, że „nigdy nie jest za późno, by prowadzić walkę” i zapowiedziała kontynuację działań dyplomatycznych mających na celu zablokowanie projektu. Zaznaczyła, że w razie prób szybkiego przeforsowania umowy przez Komisję Europejską Francja oraz inne kraje sprzeciwią się temu stanowczo.
Komisja Europejska zamierza przedstawić finalny tekst porozumienia państwom członkowskim w lipcu. Do odrzucenia umowy konieczne jest utworzenie tzw. mniejszości blokującej, czyli koalicji co najmniej czterech państw, reprezentujących 35 proc. ludności Unii Europejskiej.
Genevard zwróciła uwagę, że wśród państw wyrażających zaniepokojenie porozumieniem są Węgry, Austria, Irlandia, Rumunia oraz Włochy. – „Włochy mają te same zastrzeżenia, co my” – podkreśliła. Jednocześnie zauważyła, że Rzym nie określił jeszcze jednoznacznie swojego stanowiska w tej sprawie. Pozostałe wymienione kraje wyraziły zastrzeżenia, jednak nie zadeklarowały, czy zamierzają wstrzymać się od głosu lub opowiedzieć się za odrzuceniem umowy.
Waldemar Buda, europoseł PiS, zauważył, że mimo wcześniejszych zapewnień ze strony rządu Donalda Tuska o możliwości zablokowania tej umowy przy pomocy tzw. mniejszości blokującej, wszystko wskazuje na to, że porozumienie jednak zostanie zawarte. Świadczą o tym – jak podkreślił – ostatnie rozmowy na szczeblu unijnym i międzyrządowym.
W jego ocenie, po rozmowach z Brazylią Francja, która wcześniej sprzeciwiała się umowie z Mercosurem, postanowiła wycofać swoje zastrzeżenia. To – według Budy – oznacza, że nie uda się stworzyć koalicji państw zdolnych do jej zablokowania.
“W ostatnich miesiącach Donald Tusk spotykał się wielokrotnie z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Zawarł traktat, podpisywał inne porozumienia i nie zabezpieczył tam interesu polskiego, nie zagwarantował utrzymanie sprzeciwu francuskiego w sprawie Mercosuru. Wręcz przeciwnie, równolegle w tym samym czasie Macron rozmawiał z Tuskiem i wyrażał zgodę na Mercosur. Te wszystkie zapewnienia na poziomie ministerstwa rolnictwa i samego premiera Tuska okazały się czystą propagandą na rzecz kampanii wyborczej” – powiedział Buda
Na portalu wielokrotnie pisaliśmy o szkodliwości tej umowy. W audycie opublikowanym przez KE w październiku zauważa się, że Brazylia nie może zagwarantować mięsa wolnego od hormonów, jedna trzecia pestycydów stosowanych w Brazylii jest zakazana w UE, a kwestie środowiskowe wymagane od europejskich rolników niekoniecznie muszą być przestrzegane przez południowoamerykańskich producentów. Ponadto Państwa Ameryki Łacińskiej mają o wiele niższe koszty pracy oraz dopuszczają techniki upraw i hodowli niedopuszczone w UE, co stwarza pole do nieuczciwej konkurencji.
Kosiniak-Kamysz przypomniał, że polski rząd wyraził już oficjalny sprzeciw wobec zawarcia tej umowy. „Nie będzie polskiej zgody na niszczenie rolnictwa ani w Polsce, ani w Europie, na sprowadzanie do Europy i do Polski produktów, o których nie wiemy, jaki jest proces produkcji” – mówił szef MON.
Minister Obrony Narodowej wyraził nadzieję, że uda się zdobyć mniejszość blokującą zgodę na ratyfikację umowy. „Pracujemy w dyplomacji po to, żeby nie tylko Francja, Irlandia, ale np. Włochy stanęły po naszej stronie” – podkreślił.
Przeciwko umowie z Mercosur opowiada się także Konfederacja. Według Krzysztofa Bosaka taka umowa zagroziłaby bezpieczeństwu żywnościowemu Polski – „My potrzebujemy swojej produkcji żywności, żebyśmy byli niezależni, także w sytuacjach niestabilności międzynarodowego rynku. Ostatnie wydarzenia pokazały, jakie to ważne. Za jedną z naszych granic toczy się wojna, na innej granicy mamy z kolei kryzys z państwem również nam nieprzyjaznym. Musimy dbać o swoje bezpieczeństwo żywnościowe. Nie może być jak z górnictwem, że produkcja żywności w Polsce będzie kolejną branżą, którą zlikwidujemy z powodu kaprysu eurokratów” – poinformował.
Kresy.pl/gazetaprawna.pl





























