W czasie, gdy wojskowe Mali zmagają się z rebelią dżihadystów i Tuaregów, do manifestacje poparcia dla nich organizuje malijska diaspora we Francji.

W sobotę ataki przeciwników wojskowych władz afrykańskiego państwa były tak rozległe i skoordynowane, że doprowadziły do śmierci jego ministra obrony, Sadio Camary. Zginął on w detonacji ładunku wybuchowego przez zamachowca-samobójcę. Władze utraciły prawdopodobnie kontrolę nad północno-wschodnim miastem Kidal i szerszymi obszarami w tym pustynnym rejonie kraju. Portal Africa News zwrócił również uwagę na przedłużające się milczenie wojskowego przywódcy, Asimiego Goity.

Jego obecny obóz rządzący pozostaje skonfliktowany z Francją, której wpływy, wraz z kontyngentem wojskowym, Goita usunął z Mali w 2022 roku. Jednak właśnie we Francji tamtejsi malijscy emigranci postanowili zamanifestować we wtorek poparcie dla władz w Bamako, zrelacjonował portal Africa News.

Portal Africa News poinformował o manifestacji kilkuset zwolenników władz Mali, jaka miała miejsce w Montreuil na peryferiach Paryża. „Nie możemy pozostać obojętni [na obecne niepokoje w Mali]. Mamy tam braci, siostry, matki i krewnych” – powiedziała Dalla Drame, przewodnicząca Wysokiej Rady Malijczyków we Francji. Jak dodała – „Dlatego uznaliśmy, że choć to prawda, iż jesteśmy po drugiej stronie Morza Śródziemnego, najlepszym sposobem, aby pokazać im, że tu jesteśmy, że o nich myślimy i że ich wspieramy, jest zorganizowanie tego spotkania dzisiaj”.

Część zebranych manifestowała zresztą bardziej przeciw dżihadystom i separatystom, niż by wyrazić poparcie dla władz. „Nie chodzi o rząd” – powiedział dziennikarzom Djeneba Keita, wiceburmistrz Montreuil będący afrykańskiego pochodzenia. „Rozumiemy geopolitykę. Znamy stawki. Ale mówimy, że musimy odłożyć to wszystko na bok i skupić się na ludziach”.

Wezwał on zarówno Francję, jak i Rosję, najemnicy z której stacjonują w Mali, by zintensyfikowały swoją walkę z dżihadystami.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Peoples Dispatch (@peoplesdispatch)

Jak poinformowaliśmy na naszym portalu, w sobotę dżihadyści uderzyli na stołeczne lotnisko, a także na obiekty w innych miastach Mali: Kati, Sévaré, Gao i Kidal. Operacje były prowadzone przez lojalną wobec Al Kaidy Grupę Zwycięstwa Islamu i Muzułmanów (JNIM), która jednak poinformowała o wsparciu Frontu Wyzwolenia Azawadu (FLA) – teoretycznie świeckiej organizacji separatystycznej etnicznych Tuaregów dążących do wykrojenia niepodległego państwa w północno-wschodniej części Mali.

W czasie ich ataku pod malijską stolcią zginął minister obrony, Sadio Camara. Choć w niedzielę władze Mali stwierdziły, że odzyskały kontrolę na sytuacją w kraju, trwały prawdopodobnie walki w miastach Gao i Kidal, których część mogła być zajęta przez separatystów. W tym drugim mieli oni wynegocjować wycofanie się sił rządowych i rosyjskich najemników z Korpusu Afrykańskiego, do czego przyczyniła się mediacja Algierii, według nieoficjalnych źródeł.

Ewentualna koordynacja między dżihadystyczną JNIM i separatystycznym FLA oznacza uruchomienie niebezpiecznej dla afrykańskiego państwa dynamiki. Tuaregowie nie pierwszy raz buntują się przeciw władzom w Bamako. Zamieszkujące niegościnną, północną część Mali te berberyjskie plemiona niejednokrotnie podnosiły broń przeciwko elitom Mali wywodzącym się z południowych plemion muszyńskich. Ostatnie takie powstanie Tuaregów w 2012 r. nadwyrężyło armię i siły bezpieczeństwa Mali na tyle, że nie były one w stanie powstrzymać następującej po tym powstaniu ofensywy dżihadystów z szeregu organizacji powiązanych z Al Kaidą.

Dopiero bombardowania i lądowa operacja sił francuskich pozwoliły w 2013 r. na odbicie znacznych połaci kraju z rąk islamistów.

africanews.com/kresy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności