Znów dochodzi o walk między milicjami mniejszości wyznaniowej druzów a strukturami bezpieczeństwa podlegającymi islamistycznym władzom tymczasowym Syrii.
Do wybuchu starć doszło w niedzielę. „Nielealne ugrupowania naruszają porozumienie o zawieszeniu broni w Suwajdzie, atakują siły bezpieczeństwa wewnętrznego i ostrzeliwują kilka wiosek na terenach wiejskich prowincji” – podała państwowa powiązana z obecnymi władzami tymczasowymi Syrii telewizja Al-Ikhbariya, dodając, że ataki doprowadziły do „męczeństwa jednego członka sił bezpieczeństwa wewnętrznego i obrażeń u innych”, jak przytoczył iracko-kurdyjski portal Rudaw.net.
Prowincja Suwajda jest od wieków bastionem ludności druzyjskiej – członków heterodoksyjnej sekty mającej luźne związki z islamem szyickim. Jednak w prowincji pojawiają się również klany wywodzące się z ludności pustynnej – beduińskiej. Seria utarczek i wzajemnych porwań doprowadziła 13 lipca do wybuchu nasilonych walk, które kosztowały życie co najmniej 260 osób. Przerwało je zawieszenie broni, przeforsowane w sobotę głównie przez USA.
W czasie eskalacji zbrojnej Ahmad asz-Szara, tymczasowy prezydent Syrii z ramienia Hajat Tahrir asz-Szam został upokorzny przez ataki Izraela nie tylko na kolumny podległych mu bezpośrednio sił, że też na pałac prezydencki i gmach Ministerstwa Obrony w samej stolicy.
19 lipca ogłoszono rozejm, zawarty przy mediacji USA i Turcji. W ramach wprowadzania zawieszenia broni z Suwajdy ewakuowana sunnicką ludność beduińską, która miała antagonistyczne nastawienie wobec druzów.
rudaw.net/kresy.pl





























