Przewodniczący opozycyjnej partii “Izrael – nasz dom”, Awigdor Lieberman wezwał do kontynuowania wojny z Iranem bez względu na decyzje Donalda Trumpa.
„Jeśli Stany Zjednoczone wycofają się z wojny, musimy ją kontynuować. Z naszej perspektywy obalenie reżimu jest niezbędne” – powiedział Lieberman otwierając posiedzenie swojego klubu parlamentarnego, jak zacytowała w poniedziałek, za izraelskimi źródłami, agencja informacyjna Anadolu.
Były minister spraw zagranicznych, obecnie w opozycji, poddał krytyce rząd Binjamina Netanjahu, który, według niego, nie radzi sobie z zapewnieniem bezpieczeństwa mieszkańcom Izraela. „Podczas gdy mieszkańcy północy [Izraela] co kilka minut słyszą syreny alarmowe, Kneset będzie dyskutował o losie narodu izraelskiego i rozszerzeniu uprawnień sądów rabinicznych” – powiedział Lieberman, wskazując na uciążliwość ataków libańskiego Hezbollahu.
Słowa opozycyjnego polityka izraelskiego wybrzmiały w dniu, w którym Donald Trump przesunął termin termin swojego ultimatum wobec Iranu o pięć dni, ze względu na “bardzo dobre” i “konstruktywne” rozmowy z przedstawicielami irańskich władz. W niedzielę Trump zagroził uderzeniami na system energetyczny tego państwa, niszczeniem elektrowni, jeśli w ciągu 48 godzin Irańczycy nie zrezygnują z blokowania żeglugi przez cieśninę Ormuz statków związanych z USA, Izraelem i ich partnerami.
Tymczasem w Teheranie zaprzeczono, że toczą się jakiekolwiek negocjacje. „Nie ma żadnych bezpośrednich ani pośrednich kontaktów ze Stanami Zjednoczonymi” – powiedział agenci Fars anonimowy przedstawiciel irańskich struktur bezpieczeństwa.
Tymczasem “New York Times” opublikował artykuł, w którym, powołując się na anonimowe źródła, utrzymuje, że decyzję o napadzie na Iran została podjęta przez prezydenta USA i premiera Izraela pod wpływem raportów Mosadu, iż ataki z powietrzna i operacje izraelskiego wywiadu doprowadzą do wywołania w atakowanym państwie ogólnokrajowej rebelii.
aa.com.tr/kresy.pl































