Podczas wizyty w obwodzie witebskim Alaksandr Łukaszenko oświadczył, że Roman Protasiewicz był „agentem białoruskiego wywiadu”. Protasiewicz działał jako białoruski opozycjonista oraz szef opozycyjnego kanału NEXTA, który usłyszał wyrok ośmiu lat pozbawienia wolności. Po kilkunastu dniach został ułaskawiony.
Według relacji agencji BiełTA, białoruski przywódca twierdził, że Protasiewicz „pracował pod przykrywką” i wykonywał zadania dla służb specjalnych. Podobne informacje podała rosyjska TASS, powołując się na samego Protasiewicza.
Roman Protasiewicz został zatrzymany w 2021 r. po przymusowym lądowaniu samolotu Ryanair lecącego z Aten do Wilna. Początkowo uznawany za jednego z symboli białoruskiej opozycji, został później skazany na osiem lat kolonii karnej, a następnie ułaskawiony. W wystąpieniu Łukaszenko przekonywał, że działania władz były uzasadnione. „Jest pracownikiem naszego wywiadu” — powiedział prezydent. „Musieliśmy przeprowadzić operację, aby go zatrzymać, chociaż nie musieliśmy tego robić” — dodał, twierdząc, że Protasiewicz „złożył oficerom wywiadu raport […], otrzymał zadanie i odleciał z powrotem”.
We wrześniu zeszłego roku sąd wydał nakaz aresztowania i wszczął międzynarodowe poszukiwania trzech Białorusinów, którzy przejęli polski Ryanair. Skutkowało to pozbawieniem wolności łącznie 132 osób. Jako oficjalną przyczynę awaryjnego lądowania strona białoruska podała informację o bombie na pokładzie samolotu, która była jedynie pretekstem do zatrzymania samolotu.
W tym samym wystąpieniu Łukaszenko oskarżył Polskę o zerwanie rozmów dotyczących wymiany więźniów w ramach solidarności z Litwą, która zamknęła granicę z Białorusią po serii incydentów naruszeń przestrzeni powietrznej.
Negocjacje miały dotyczyć m.in. przetrzymywanego przez białoruski reżim Andrzeja Poczobuta. Według Łukaszenki stanowisko Polski „uległo zmianie”. „Mieliśmy kontakt z Polakami. Domagają się tych Poczobutów” — powiedział, odnosząc się do rozmów dotyczących wymiany więźniów. Jak dodał, Mińsk miał zareagować pozytywnie na propozycję Warszawy: „Mówimy im: dobrze, jest tam dwóch, trzech naszych ludzi, oddajcie ich, wymienimy. Jeśli chcecie Poczobuta, jesteśmy gotowi to zrobić”.
Białoruski przywódca utrzymywał, że po wstępnym porozumieniu Polska miała zadeklarować gotowość do rozmów i otwarcia przejść granicznych. „Wczoraj wieczorem KGB zameldowało mi, że Polacy wycofali się w geście solidarności z Litwą w sprawie tych balonów. Powiedziałem: pozdrówcie ich ode mnie. Wycofali się — cóż, my też się wycofamy. Odkładamy to na później. Jak będziecie gotowi, wróćcie, to z wami porozmawiamy” — oświadczył Łukaszenko.
Do słów białoruskiego przywódcy odniósł się rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór. „Zależy nam, aby Andrzej Poczobut jak najszybciej opuścił więzienie. Nie będziemy komentować doniesień ani KGB, ani Łukaszenki” — powiedział w rozmowie z Interią.
Wczoraj pisaliśmy, że Polska była gotowa na otwarcie dwóch przejść granicznych z Białorusią, ale pozostawi je zamknięte ze względu na to, że swoje przejścia graniczne zamknęła Litwa. Donald Tusk informował wcześniej, że nasz kraj otworzy przejścia graniczne z Białorusią w Kuźnicy Białostockiej i Bobrownikach „na próbę”. W czwartek media jednak podały, że ta pierwotna decyzja nie zostanie zrealizowana.
Władze Litwy uznały ostatnią aktywność przemytników za część działań hybrydowych władz rosyjskich i białoruskich przeciwko swojemu krajowi. W związku z tym rząd Ruginienė zdecydował o zamknięciu dwóch ostatnich czynnych przejść na granicy z Białorusią do końca listopada.
We wrześniu Polska dokonała całkowitego zamknięcia granicy z Białorusią. Premier Tusk uzasadnił to „bardzo agresywnymi” rosyjsko-białoruskimi ćwiczeniami wojskowymi Zapad-2025. Litwa nie zamknęła wówczas swoich czynnych przejść na granicy z Białorusią.
Kresy.pl/Belta.by






























