Po porwaniu i postawieniu przed amerykańskim sądem wenezuelskiego przywódcy, Trump czynił też aluzje z groźbami wobec innych państw półkuli zachodniej, w tym Kolumbii.
„Przysiągłem, że już nigdy nie dotknę broni” – stwierdził w poniedziałek prezydent Kolumbii, Gustavo Petro – „Ale dla ojczyzny znów chwycę za broń”. Al Jazeera przypomniała, że to tylko kolejny z pojedynków słownych między przywódcami Kolumbii i USA. Petro w zeszłym roku sprzeciwił się deportacjom imigrantów z USA do jego państwa bez konsultacji z kolumbijskimi władzami. Ostatecznie Kolumbijczycy sami odebrali swoich obywateli wydalanych z USA.
Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na prezydenta Kolumbii, oskarżając go o brak dostatecznych działań przeciwko kartelom narkotykowym. Kolumbijczycy zareagowali na to odwołaniem swojego ambasadora z Waszyngtonu na konsultacje. Na początku grudnia prezydent Kolumbii ogłosił, że samoloty linii lotniczych z tego kraju będą wykonywać połączenia z Wenezuelą, wbrew groźbom Trumpa.
22 grudnia amerykański prezydent zaatakował retorycznie Petro, mówiąc wobec dziennikarzy, że „lepiej będzie, jeśli będzie pilnował swojego tyłka”. Wytknął mu fakt produkcji narkotyków w Kolumbii. Już w ostatnią niedzielę, Trump powiedział z kolei – „Kolumbia też jest bardzo chora, rządzona przez chorego człowieka, który lubi produkować kokainę i sprzedawać ją Stanom Zjednoczonym, i nie zamierza tego robić zbyt długo”. Wymienił Kolumbię w szeregu państw w Ameryce Południowej, które mogą stać się, po Wenezueli, kolejnym celem działań siłowych USA.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kolumbii potępiło komentarze Trumpa, nazywając je „nieuprawnioną ingerencją w wewnętrzne sprawy kraju, sprzeczną z normami prawa międzynarodowego”.
W nocy z piątku na sobotę amerykańskie siły specjalne porwały z Caracas wenezuelskiego przywódcę Nicolasa Maduro oraz jego małżonkę. Doszło też do kilku punktowych ataków na wenezuelskie instalacje militarne. Maduro stanął w poniedziałek przez amerykańskim sądem, jako oskarżony o uczestnictwo w zmowie narkoterrorystycznej, sprowadzania kokainy do Stanów Zjednoczonych i dwa zarzuty związane z posiadaniem zakaznej broni.
W sobotę Delcy Rodríguez – dotychczasowa wiceprezydent kraju – została zaprzysiężona jako nowa prezydent Wenezueli. Podczas wystąpień podkreślała, że za legalnego przywódcę kraju nadal uważa Nicolása Maduro oraz że Caracas oczekuje relacji ze Stanami Zjednoczonymi wyłącznie w granicach prawa międzynarodowego i wenezuelskiego. W niedzielę Trump ostrzegł Rodríguez, że brak współpracy z USA będzie dla niej „bardzo kosztowny”.
aljazeera.com/kresy.pl
































