Rosjanie musieli przerwać remont swojego jedynego lotniskowca Admirał Kuzniecow. Pływający dok w którym odbywał się remont okrętu zatonął.
Do awarii doku typu PD-50 przy stoczni w Rosliakowie doszło w nocy z poniedziałku na wtorek. Na skutek awarii zasilania przestały pracować pompy usuwające wodę z doku. Dok zatonął w miejscu gdzie Zatoka Kolska ma głębokość 60 metrów. Czterej pracownicy wpadli do zimnej wody. Zostali wyciągnięcie ale dwóch z nich jest w stanie ciężkim. Jedna osoba zaginęła.
Z tonącego doku udało się wyciągnąć jedyny lotniskowiec rosyjskiej marynarki wojenne Admirał Kuzniecow. Dok był już przechylony, groziło to zniszczeniem kadłuba okrętu, a także poważnym uszkodzeniem samego doku. Dzięki szybkiej akcji odciągania lotniskowca przez holowniki jedyne poważne uszkodzenie to kilkumetrowa dziura w pokładzie wybita przez dźwig, który przewrócił się na okręt.
Wyciągnięcie na powierzchnię zatopionego doku potrwa około roku. Oznacza to poważne problemy dla rosyjskiej marynarki wojennej bowiem wyprodukowany w Szwecji w latach 80 XX wieku dok pływający był jedynym tego typu obiektem w europejskiej części Rosji, w którym można było remontować okręty o wyporności powyżej 80 tys. ton. Drugi znajduje się przy stoczni we Władywostoku na wybrzeżu Pacyfiku. Oznacza to prawdopodobnie konieczność holowania Admirała Kuzniecowa, który znajduje się obecnie w porcie w Murmańsku, aż na Daleki Wschód. Koniec prac remontowych planowany był na 2021 r. Rosjanie twierdzą, że termin zakończenia prac zostanie dotrzymany. Admirał Kuzniecow wspierał w zeszłym roku rosyjską operację militarną w Syrii.
Pływający dok w Rosliakowie był także potrzebny do remontów lodołamaczy mogących poruszać się po Oceanie Arktycznym. Jego zatoniecie może oznaczać zmniejszenie rosyjskiej obecności na tym akwenie.
gazeta.pl/tvn24.pl/kresy.pl































