Biuro premiera Izraela ujawniło w środę, że już w czasie wojny przeciwko Iranowi Binjamin Netanjahu odbył tajne spotkanie z prezydentem Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
W oświadczeniu opublikowanym w środę na portalach społecznościowych biuro premiera Izraela nazwało wizytę Netanjahu u Muhammada ibn Zajida An Nahajjana „historycznym przełomem” w stosunkach między Izraelem a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Nie podało ono dokładnej daty. Miało jednak do niej dojść już po rozpoczęciu przez USA i państwo syjonistyczne ataku na Iran, a więc po 28 lutego.
Datę uścila natomiast agencja informacyjna Reutera. Według niej dwaj przywódcy spotkali się na kilka godzin w Al Ain, mieście oazie przy granicy z Omanem 26 marca. Anonimowe źródło ujawniło też agencji prasowej, że co najmniej dwie wizyty w Zjednoczonych Emiratach Arabskich podczas wojny z Iranem odbył dyrektor Mosadu David Barnea. Jeździł on do Emiratów w celu koordynacji działań wojskowych, zrelacjonował w środę “The Guardian”.
Podając te rewelacje Al Jazeera poinformowała w środę wieczorem, że władze ZEA nie skomentowały jeszcze oświadczenia izraelskiego urzędu. Pojawiło się ono na tle informacji wskazujących na coraz bliższą współpracę pustynnych emiratów z Tel Awiwem.
Ambasador Stanów Zjednoczonych w Izraelu Mike Huckabee poinformował w tym tygodniu, że Izrael wysłał baterie i personel do obsługi elementów obrony przeciwpowietrznej Żelazna Kopuła do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, aby pomóc w przeciwdziałaniu potencjalnym atakom ze strony Iranu. Huckabee nie szczędził pochwał politykom emirackim za ustanawianie coraz bliższych relacji z państwem syjonistycznym.
„Między Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi a Izraelem istnieją niezwykłe relacje” – powiedział Huckabee.
Zjednoczone Emiraty Arabskie są tą monarchią Zatoki Perskiej, która obok Bahrajnu, utrzymuje oficjalne relacje z Izraelem od 2020 roku.
Według wielu doniesień, w przeciwieństwie do Arabii Saudyjskiej, zakulisowo wzywają one Stany Zjednoczone do eskalacji wojny z Iranem. Inny objawem rozłamu z Saudami, jest opuszczenie przez ZEA Organizacji Państw Eksportujących Ropę Naftową (OPEC), jakie nastąpiło z dniem 1 maja oraz wcześniejsze starcie dwóch monarchii na terenie Jemenu.
Ze względu na swoją postawę to właśnie ZEA były celem najczęstszych uderzeń rakietowych i dronowych Irańczyków w ramach odwetu na arabskich protektoratach USA, udostępniających swoje terytorium dla operacji bojowych Amerykanów. Liczba rakiet i dronów wysłanych przez Irańczyków na Emiraty przekroczyła dwa tysiące.
Spowodowało to już problemy ekonomiczne pustynnego państwa, którego rozwój opierał się zarówno na eksporcie ropy naftowej, jak i tworzenia przedstawianego jako bezpiecznych, węzła logistycznego, oraz miejsca inwestycji czy imigracji biznesowej.
ZEA potajemnie przeprowadziły własne ataki na Iran, w tym atak na rafinerię na wyspie Lavan na początku kwietnia. 4 maja w wyniku irańskiego ataku doszło do pożaru w porcie naftowym Fudżajra, gdzie znajduje się duża amerykańska baza wojskowa. Irańczycy ponowili atak dzień później.
Zjednoczone Emiraty Arabskie uzbrajają wspólnie wspierają wspólnie z Izraelem północnych separatystów w Somalii.
aljazeera.com/theguardian.com/kresy.pl































