Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Polska ma poważny problem z wykrywaniem rosyjskiej agentury we własnych strukturach bezpieczeństwa — ocenił ppłk dr Marek Świerczek, były oficer Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Według niego brak ujawnionych przez 35 lat rosyjskich agentów w polskich służbach nie jest dowodem ich odporności, lecz może świadczyć o słabości systemu kontrwywiadowczego.
Punktem wyjścia rozmowy były ostatnie zatrzymania dwóch osób podejrzewanych o szpiegostwo w instytucjach związanych z bezpieczeństwem państwa. Służby zatrzymały cywilnego urzędnika MON oraz pracownika firmy zbrojeniowej po wskazaniu przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego. W opublikowanej w poniedziałek w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Świerczek nie chciał oceniać tych działań jako sukcesu Agencji, lecz zwrócił uwagę na szerszy problem.
Litewska Partia Socjaldemokratyczna pozostanie trzonem układu rządzącego krajem, ale postanowiła zmienić osobę na czele rady ministrów.
W poniedziałek trzy litewskie partie poinformowały o zakończeniu negocjowania nowej umowy koalicyjnej. Głównej sile rządzącej – Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej (LSDP) udało się wymienić populistyczny i niepokorny „Świt nad Niemnem” (NA) na Związek Demokratów „W imię Litwy” (DSVL). Ten ostatni wraca do koalicji po prawie roku. Wtedy socjaldemokraci doprowadzili do usunięcia z koalicji DSVL, w miejsce którego wszedł Litewski Związek Chłopów i Zielonych (LVŽS) wraz z Akcją Wyborczą Polaków na Litwie-Związkiem Chrześcijańskich Rodzin.
Socjaldemokraci oskarżali ówczesnego szefa DSVL, byłego premiera Sauliusa Skvernelisa o nielojalność wobec koalicjantów. Powrót DSVL do koalicji jest możliwy ponieważ Skvernelis nie jest już jego przewodniczącym. W kwietniu bieżącego roku ustąpił on z tego stanowiska i zawiesił swoje członkostwo w partii wobec postępowania karnego w sprawie o korupcję, którego jest figurantem.
Prezydent Kirgistanu Sadyr Dżaparow podpisał dekret zwalniający firmy IT, blogerów i niektórych innych przedstawicieli branży cyfrowej z podatków na pięć lat.
Zgodnie z dekretem, całkowite zwolnienie nie obejmie jednak podatku dochodowego - odpowiednika CIT. W jego zakresie przewidziano ulgi. Przedsiębiorstwa cyfrowe będą płacić ten podatek według stawki 5 proc., podczas gdy standardowa stawka wynosi 10 proc. Zgodnie z dekretem, zwolnienie z innych podatków obejmuje startupy oparte na unikalnych technologiach, a także firmy zajmujące się rozwojem oprogramowania i systemów informatycznych, w tym sztucznej inteligencji ale też produkcją, umieszczaniem i dystrybucją publicznie dostępnych informacji, w tym materiałów tekstowych, graficznych, audio i wideo online.
Zwolnienia i ulgi podatkowe obejmą też przedsiębiorców zdalnym outsourcingiem procesów biznesowych, produkcją filmów, wideo i programów telewizyjnych, a także szeregiem innych rodzajow działalności twórczej i artystycznej określonymi przez rząd Kirgistanu, jak zrelacjonował w piątek portal Fergana.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał w niedzielę, że ukraińskie służby wywiadowcze zdobyły dokumenty dotyczące sytuacji wewnętrznej w Rosji, które — według niego — trafiają na biurko Władimira Putina. Prezydent Ukrainy napisał, że nawet materiały, które są przedstawiane rosyjskiemu przywódcy, pozwalają wyciągać wnioski o kondycji politycznej Rosji.
Wołodymyr Zełenski podpisał ustawę zmieniającą sposób stosowania Europejskiej Karty Języków Regionalnych lub Mniejszościowych na Ukrainie. Nowe przepisy wykreślają z listy języków chronionych rosyjski oraz mołdawski. Przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Rusłan Stefanczuk uznał decyzję za element ochrony przestrzeni językowej i przeciwdziałania wpływom Rosji.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał ustawę usuwającą język rosyjski z listy języków objętych przez Ukrainę Europejską Kartą Języków Regionalnych lub Mniejszościowych.
Czytaj też: „Kijów jak regiony zrusyfikowane”. Tylko 18 proc. uczniów trzyma się ukraińskiego
Prezydent Ukrainy Wołodymyr planuje przyjechać na Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy do Gdańska, która odbędzie się w dniach 25-26 czerwca – poinformował w sobotę PAP Mykyta Poturajew, parlamentarzysta z ugrupowania Zełenskiego. Odniósł się również do sporu z Polską dotyczącego nazwy ukraińskiej jednostki, twierdząc, że „nie wszyscy w UPA to bandyci”.
Plany przyjazdu ukraińskiego przywódcy potwierdził w rozmowie z PAP Mykyta Poturajew, ukraiński parlamentarzysta z prezydenckiego ugrupowania Sługa Narodu. „Są takie plany i wiem, że wszyscy ukraińscy uczestnicy konferencji planujemy przyjazd. Chociaż nie mogę mówić w jego imieniu” — powiedział Poturajew.
Deputowany odniósł się także do sporów historycznych między Polską a Ukrainą. Zaznaczył, że Kijów nie dąży do konfliktu z Warszawą.
Chorwacja wyłamuje mu się z chorej koncepcji, wprawdzie nie najświeższej, ale przez niego forsowanej, to trzeba by spróbować looknąc gdzie indziej.
Maliniakowi, w swym wybujałym wręcz poczuciu mesjanizmu i prometeizmu wydaje się, że jest rozdającym karty w tej grze.
szkoda gadać czy on wie co mówi Niemcy już kalkulują jak mniej wdawać przyjecie tych państwa to będzie de facto oznaczało dla nas dopłacanie do ich budżetów mógłby się tak nie zapędzać
Hańba Duda Prezydencie. Na ukrainie nazistowskie pomniki, w Gruzji Stalin bohater Narodu, ma swoje pomniki, nawet muzeum. Powiedzcie przeciętnemu Gruzinowi, że Stalin to ludobójca, to zostaniecie bez głowy, albo powiedzcie na ukrainie, że Bandera i szuchewycz to ludobójcy, to jak nie ktoś z tłumu da w mordę, to ichnia “policja” wsadzi was do więzienia. Panie Duda hańbisz nasze Polskie Wartości, wartości dalekie od stalinizmu i faszyzmu. Prezydentura do głowy uderzyła ?