Turecki premier Ahmet Davutoglu oświadczył, że jeśli zajdzie potrzeba, to jego kraj jest gotowy wysłać wojska lądowe do Syrii. Miałyby tam walczyć z tzw. Państwem Islamskim.
W wywiadzie dla telewizji Al-Dżazira Davutoglu podkreślił, że Turcja odpowie na wszystkie ataki rakietowe Państwa Islamskiego z terytorium Syrii, i zapewnił, że dżihadyści poniosą wielkie straty, jeśli będą kontynuować agresywne działania. Wcześniej dwie rakiety uderzyły w tureckie miasto przygraniczne Kilis.
Premier Turcji oświadczył, że rezolucje ONZ dają Turcji ,,prawo” do wkroczenia do Syrii i walki w samoobronie przeciwko Państwu Islamskiemu:
„Jeśli siły lądowe będą potrzebne, wyślemy je. Jesteśmy gotowi podjąć wszelkie działania zarówno wewnątrz, jak i poza Turcją, aby się bronić”.
Komentarze Davutoglu ukazały się na kilka godzin przed kolejnym atakiem rakietowym na Kilis, na pograniczu z Syrią.
W ubiegłym tygodniu szef tureckiego MSZ Mevlut Cavusoglu oświadczył, że USA rozmieszczą artyleryjskie wyrzutnie rakietowe w pobliżu ostrzeliwanego odcinka granicy. Jak twierdził miałyby one pomóc w skuteczniejszym atakowaniu dżihadystów z ISIS.
RIRM / PAP / Kresy.pl





























