Pracownicy oświaty rejonu wileńskiego już po raz dwudziesty spotkali się by omówić jej perspektywy w warunkach dyskryminacji ze strony władz litewskich. Dołączyli do nich przedstawiciele polskiej oświaty z rejonów olecznickiego, święciańskiego, trockiego i Wilna. Gościem honorowym był Stanisław Cygnarowski, konsul generalny RP w Wilnie.

Jak relacjonuje portal Wilnoteka gościem konferencję otworzyła modlitwa prowadzona przez znanego lokalnego duszpasterza ks. Józefa Aszkiełowicza. Głos zabrał przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie Waldemar Tomaszewski pochodzący właśnie z rejonu wileńskiego. Szczegółowo wyliczał, że w tej jednostce administracyjnej na 7651 wszystkich uczniów 4118, a więc 54,1 %, uczęszczało w roku szkolnym 2014/2015 do polskich klas i szkół. To niezły wynik biorąc pod uwagę, że w rejonie Polacy stanowią oficjalnie 52,07% ludności. Według bardziej szczegółowej statystyki do polskich szkół uczęszczało 86,2% dzieci z polskich rodzin.

Tomaszewski podkreślał, że dla młodych Polaków ojczystym jest język polskich wobec czego „inny, nawet tak ważny jak państwowy będzie zawsze językiem wyuczonym” – mówił Tomaszewski krytykując ujednolicenie egzaminów maturalnych z języka litewskiego dla uczniów ze szkół mniejszościowych i litewskich. Podkreślał jednak, że najbardziej „nasiloną” walkę z polską oświatą władze litewskie prowadzą w Wilnie. Do tego nawiązywał także Prezes Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna” Józef Kwiatkowski, który zaznaczył, że wiele szkół polskich w Wilnie zajmuje wysoką pozycję w rankingu i posłanie dziecka do szkoły litewskiej nie jest dla niego żadnym awansem. Edyta Tamošiūnaitė, radna miasta Wilna takżę mówiła o trudnej sytuacji szkół polskich w Wilnie. Wyliczyła, że obecnie toczy się 26 praw sądowych, które dotyczą dyskryminacji polskiej oświatyKierowniczka Wydziału Oświaty w administracji rejonu wileńskiego Lilia Andruszkiewicz wskazywała, że w samym rejonie wileńskim liczba polskich szkół utrzymuje się na stałym poziomie, choć nie wszyskie jeszcze poradziły sobie z procedurą akredytacji narzuconą przez litewski rząd.

Kierowniczka przedszkola w Awiżeniach nie wahała się mówić o „polakożerstwie”. Podkreślała jak ważne jest zapewnienie edukacji w polskm języku już od najmłodszych lat życia dziecka. Wicemer rejonu wileńskiego Jan Mincewicz ostro kwitował sytuację: „Nauka w polskiej szkole musi odbywać się w języku ojczystym – podkreślił – Hańba temu dyrektorowi, który nie znajduje nauczyciela, który będzie wykładał matematykę czy fizykę w języku polskim”.

Wiarę w przetrwanie polskiej oświaty demonstrował natomiast poseł AWPL w litewskim parlamencie Jarosław Narkiewicz. Ubolewał jednak, że wśród krytykantów pojawiają się jednak osoby, które „mówią w naszym ojczystym języku”. Mniej optymistycznie nastawiona była Renata Cytacka liderująca Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie. „Wczoraj, kiedy minister oświaty i nauki Audronė Pitrėnienė ogłosiła zbliżający się rok szkolny rokiem wspólnot odebrałam to jako kpinę” – mówiła Cytacka, przypominając, że na dzień 2 września na godz. 11 wyznaczono początek szkolnego strajku powszechnego na Wileńszczyźnie.

wilnoteka.lt/kresy.pl

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz