Prawo i Sprawiedliwość miało zaoferować Polskiemu Stronnictwu Ludowemu powołanie nowego układu rządzącego Polską. Partia Jarosława Kaczyńskiego powołała się przy tym na poparcie Stanów Zjednoczonych dla takiego ruchu.
Informację taką podała jako pierwsza “Rzeczpospolita”. Według niej przedstawiciele PiS już trzeci raz mieli złożyć PSL propozycje utworzenia nowej koalicji rządzącej. Koncept nowego układu w parlamencie motywowany jest nastawieniem Donalda Trumpa. Nowością w przypadku tego rodzaju gestów partii Kaczyńskiego pod adresem ludowców, ma być to, że tym razem Amerykanie bezpośrednie zaangażowali się wewnętrzną politykę Polski, jak zrelacjonował w czwartek portal Dorzeczy.pl.
Amerykańskie ingerencje miały przybrać poważną formę. Obejmowały groźbę ucięcia przez administrację Donalda Trumpa kontaktów z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, wywodzącym się z PSL ministrem obrony narodowej. Według medialnych relacji prezes ludowców nie przejął się jednak pogróżkami, wspominając, że były one używane już wcześniej i nie poszły za nimi realne kroki polityczne Waszyngtonu.
To nie pierwszy ostatnio przejaw wpływu administracji Donalda Trumpa na zachowanie Prawa i Sprawiedliwości. W styczniu Kaczyński wykluczył jakąkolwiek współpracę z Grzegorzem Braunem. Polityk powiedział występując na wiecu w Skarżysku Kamiennej – “to mój obowiązek jako Polaka i polityka – żadnych sojuszy z Braunem. Sojusz z nim to jak sojusz z Putinem, to poza wszelkimi wątpliwościami. Rozumiem, że on jest sprawnym retorem i trafia w realne emocje i problemy, ale to jest robione w sposób, który kompromituje Polskę straszliwie i wyklucza współpracę z USA. To zaś oznacza uderzenie w polskie bezpieczeństwo”.
Według TVN24 stanowisko takie zostało przyjęte po rozmowach Kaczyńskiego z ambasadorem USA w Wawrszawie, Thomasem Rosem w grudniu.
Czytaj także: Sondaż: Polska wyróżnia się w Europie oceną Trumpa
dorzeczy.pl/kresy.pl































