Ogłoszone właśnie porozumienie między Iranem a USA ma charakter tymczasowego rozejmu. Przez dwa tygodnie strony mają wynegocjować trwały pokój.
Negocjacje mają ruszyć w najbliższy piątek w stolicy Pakistanu – Islamabadzie. Kraj ten był głównym, obok Egiptu i Turcji, mediatorem między Teheranem i Waszyngtonem. Jak podała w środę libańska Al Mayadeen delegacji negocjatorów ze strony irańskiej ma przewodzić obecny przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf. Natomiast Amerykańskim będzie przewodniczył wiceprezydent USA J. D. Vance.
Vance jest dość naturalnym wyborem do rozmów. Wielu komentatorów wskazuje go jako cichego przeciwnika wojny wydanej Iranowi przez Binjamina Netanjahu i, pod jego wpływem, Donalda Trumpa. W czasie działań zbrojnych był politycznie, medialnie wycofany.
Odwrotnie Ghalibaf. Przewodniczący parlamentu wywodzący się z Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej bardzo aktywnie zabierał głos w czasie wojny, nierzadko poprzez prześmiewcze uwagi pod adresem USA i ich prezydenta. Publicznie wzywał raczej do “ukarania agresorów”, a nie do negocjacji.
Przemawiając w środę podczas wizyty na Węgrzech, Vance wyraził ostrożny optymizm przed rozmowami, stwierdzając, że porozumienie w sprawie zakończenia wojny jest możliwe, jeśli Teheran przystąpi do negocjacji w „dobrej wierze”.
„Jeśli Irańczycy będą gotowi w dobrej wierze z nami współpracować, myślę, że możemy dojść do porozumienia” – powiedział, dodając, że Trump polecił całemu zespołowi negocjacyjnemu, aby energicznie dążył do zawarcia umowy.
W środę doszło do ogłoszenia przerwania działań wojennych między USA a Iranem. W praktyce w regionie nadal trwały ataki. Teheran twierdził, że rozejm ma objąć wszystkich jego sprzymierzeńców, Tel Awiw podkreślił natomiast, że zawieszenie broni nie obejmuje ataku na Liban.
Donald Trump mówił o otwarciu cieśniny Ormuz dla ruchu statków, ale pod kontrolą Iranu, który będzie miał prawo do pobierania jakiejś formy myta, mowa była o równowartości 2 mln. dol. od jednostki. Iran miałby się dzielić wpływami z Omanem, kontrolującym drugi brzeg Ormuzu.
Irańczycy twierdzą również, że porozumienie pokojowe musi oznaczać zniesienie sankcji wobec ich państwa.
Rozejm został obliczony na dwa tygodnie.
english.almayadeen.net/kresy.pl
































