Piątek to ostatni dzień, krótkiej, ale burzliwej kampanii wyborczej w Rosji. Już w niedzielę Rosjanie wybierać będą prezydenta, który obejmie urząd na Kremlu, na najbliższe 6 lat.
Nikt nie ma wątpliwości, że wybory wygra obecny premier Władimir Putin. Wskazują na to ostatnie sondaże dające mu ponad 60- procentowe poparcie wyborców. Najwyżej notowany jego kontrkandydat- komunista Giennadij Ziuganow- może liczyć zaledwie na 15 procent głosów. Pozostali konkurenci mieszczą się w granicach od 2 do 9 procent. Jeśli wynik wyborów można uznać za oczywisty, to nie jasna jest dla rosyjskich ekspertów najbliższa przyszłość Rosji. Opozycja zapowiada masowe demonstracje, a władze ostrzegają, że nielegalne zgromadzenia będą rozpędzane. Niektórzy politolodzy uważają, że Rosję czeka „kolorowa rewolucja”. W ich opinii, nie będzie to jednak spontaniczny przewrót, ale ewolucyjne zwiększanie pozycji społeczeństwa obywatelskiego. Podobny scenariusz dopuszcza w swoich przedwyborczych wystąpieniach również Władimir Putin. Szef rządu chce systematycznie zwiększać rolę obywateli w procesach kontroli społecznej i demokratyzować procesy wyborcze.





























