Obecnie działania separatystów mają koncentrować się na zamknięciu tzw. kotła wokół miasta Debalcewo, liczącego około 26 tys. osób i posiadającego strategiczne położonie na trasie pomiędzy Donieckiem i Ługańskiem.
Według Eduarda Basurina, rzecznika sił nieuznawanej Donieckiej Republiki Ludowej, celem separatystów jest „odepchnięcie [sił rządowych – Kresy.pl] dalej od nas, od miejsc zamieszkanych i wyprostowanie linii frontu”. W rozmowie z agencją Reuters’a zaprzeczył, by separatyści dokonywali w ostatnim czasie ataków na Mariupol. „Nie prowadzimy tam żadnej ofensywy. Na samo miasto – absolutnie żadnej”– powiedział Basurin.
Według relacji mieszkańców Debalcewa, miasto jest w tej chwili całkowicie otoczone i odcięte. „Dostanie się do miasta przez ostatnie 48 godzin było prawie niemożliwe”. Droga jest ostrzeliwana przez separatystów. Nie ma wody ani elektryczności”– powiedział jeden z mieszkańców. Dodaje też, że „oddziały ukraińskie nadal utrzymują miasto, ale jest pytanie jak długo mogą wytrzymać bez większego wsparcia”.
Nie wiadomo jak daleko separatyści będą chcieli poprowadzić ofensywę, jednak wydaje się, że celem jest odepchnięcie sił rządowych jak najdalej, by zwiększyć bezpieczeństwo swoich głównych miast, przede wszystkim Doniecka i Ługańska, ale także Gorłówki. Szczególnie tej ostatniej, która od dłuższego czasu jest ostrzeliwana przez armię ukraińską. Z kolei zajęcie Mariupola dawałoby im świetny dostęp do morza, a także połączenie morskie z Krymem.
Reuters.com / Kresy.pl





























