Według byłego sędziego i komentatora telewizji Fox News Andrew Napolitano, Trumpa miał inwigilować brytyjski wywiad radioelektroniczny (GCHQ).

Według Napolitano, były prezydent Barack Obama skorzystał z usług brytyjskiego wywiadu w celu inwigilowania ówczesnego kandydata na prezydenta Donalda Trumpa. Było to konieczne, gdyż amerykańskie agencje NSA i CIA w świetle prawa nie mogą aktywnie inwigilować amerykańskiego obywatela na terytorium Stanów Zjednoczonych.



Napolitano powołuje się na trzy anonimowe źródła ze wspólnoty wywiadowczej.

Jak wyjaśnił na antenie Fox News – Trzy źródła wywiadowcze poinformowały Fox News, że prezydent Obama obszedł łańcuch dowodzenia. Nie posłużył się NSA, ani CIA, ani FBI, ani Departamentem Sprawiedliwości. Posłużył się GCHQ. Co to takiego GCHQ? To inicjały brytyjskiej agencji szpiegowskiej. Mają całodobowy dostęp, siedem dni w tygodniu, do bazy danych NSA.

Napolitano uważa, że zostało to zrobione celu zapewnienia wiarygodnego wytłumaczenia. Innymi słowy, nawet jeśli administracja Obamy inwigilowała Trumpa, nie ma sposobu, aby to udowodnić.

Napolitano stwierdził również, że według jego źródeł, osoba, która bezpośrednio nakazała nadzorowanie Trumpa – podała się do dymisji trzy dni po zaprzysiężeniu Trumpa na prezydenta.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julian Assange na Twitterze: „Deep state” dąży do zastąpienia Donalda Trumpa przez Mike’a Pence’a

GCHQ stała się słynna po tym, jak Edward Snowden w 2013 roku ujawnił rozmiar i techniki inwigilacji amerykańskiej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA). Jak informuje portal Panoptykon – Brytyjskie służby wywiadu GCHQ (Government Communications Headquarters), blisko współpracujące z NSA (National Security Agency) w dziedzinie masowej inwigilacji, nie były tylko klientem amerykańskich technologii, ale tworzyły też własne narzędzia. (…) GCHQ opracowało rozwiązania służące inwigilacji i manipulacji w sieci, m.in. poprzez fałszowanie wyników ankiet online, sztuczne zwiększanie statystyk stron, cenzurowanie filmów w serwisie YouTube, zdalne przejmowanie kontroli nad kontami w sieci, wyszukiwanie prywatnych fotografii na Facebooku, fałszywe wpisy na blogach.

kresy.pl / foxnews.com

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz