W niedzielę w Warszawie odbył się marsz Białorusinów pod hasłem “Nie mój wybór”. Uczestnicy protestowali przeciw nieuznawanym przez Zachód i opozycję wyborom prezydenckim na Białorusi.

W niedzielnym wydarzeniu uczestniczyła białoruska opozycjonistka Swietłana Tichanouska, która startowała w wyborach w 2020 roku. Protestujący przeszli z pl. Trzech Krzyży na pl. Zamkowy. Wydarzenie odbyło się pod hasłem “Nie mój wybór”.

Uczestnicy eksponowali biało-czerwono-białe flagi używane przez opozycję białoruską oraz transparenty. Nieśli też portrety przywódców opozycji, dziennikarzy oraz obrońców praw człowieka.

Białoruska opozycjonistka Swietłana Tichanowska oświadczyła, że białoruskie “wybory” to farsa. “To nie wybory, a raczej ‘specjalna operacja wyborcza'” – powiedziała.

Jak dodała, Aleksandr Łuakszenko to “przestępca, który z pomocą Putina przetrzymuje 9 mln Białorusinów jako zakładników”.

“Będziemy kontynuować naszą jedność i koordynować nasze działania ze społecznością zagraniczną. Razem zapewnimy, że Białoruś pozostanie demokratycznym i niezależnym krajem” – powiedziała Tichanowska.

Białoruska opozycja oraz liderzy krajów Zachodu nie uznają wyborów na Białorusi. Poprzednie wybory w 2020 r. wywołały falę protestów na Białorusi. Oficjalnie ogłoszono wówczas zwycięstwo Łukaszenki z wynikiem 81 proc. W tym roku białoruskie media państwowe podały, że Łukaszenko zdobył 87,6 proc. głosów.

W poniedziałek Unia Europejska, Australia, Wielka Brytania, Kanada i Nowa Zelandia wydały wspólne oświadczenie, w którym odmówiły uznania wyborów prezydenta Białorusi za wolne i uczciwe.

Czytaj: Sikorski: Łukaszenko nie jest “ostatnim dyktatorem Europy”

Zobacz także: Media: Węgry zablokowały wspólne oświadczenie UE w sprawie wyborów na Białorusi

wydarzenia.interia.pl / Kresy.pl

Tagi: , , , , ,
forma płatności