Wiceprzewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Mykoła Tomenko powtórzył swoje oskarżenia, że przy modernizacji stadionu Olimpijskiego w Kijowie doszło do nadużyć. Z zarzutami nie zgadzają się minister sportu i Federacja Futbolu Ukrainy.
Mykoła Tomenko opiera się na ujawnionych 2 tygodnie temu rezultatach pracy parlamentarnej komisji śledczej, zdominowanej przez opozycyjną Partię Regionów. Zdaniem jej członków, osoby zaangażowane w budowę stadionu Olimpijskiego defraudowały pieniądze. Wiceprzewodniczący Rady Najwyższej podał przykłady projektów obiektów na stadionie o roboczych nazwach „Toaleta numer 1” oraz „Źródło arteziańskie” o wartości odpowiednio ponad 262 tysiące i 393 tysiące Euro.
W ubiegłym tygodniu minister sportu Jurij Pawlenko podkreślił, że informacje przedstawione przez komisję nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Dodał, że jej członkowie nie zapoznali się z pracami trwającymi na stadionie Olimpijskim.
Oskarżenia odrzuciła także dwukrotnie Federacja Futbolu Ukrainy, która określiła działania przewodniczącego komisji Rawila Safiullina mianem nieprofesjonalnych i politycznych.
Ukraiński parlament często tworzy komisje śledcze mające wyjaśnić podejrzane fakty. Rezultaty ich prac najczęściej są jednak tak spolityzowane, że interesują jedynie ich członków i są wykorzystywane do walki z przeciwnikami w rządzie i Radzie Najwyższej.
IAR/Kresy.pl






























