Resort na razie chce kupić tylko 12 nowych maszyn w postępowaniu, które właśnie toczy się w Inspektoracie Uzbrojenia – informuje RMF24.
Jak donosi portal RMF24 – MON kupi mniej śmigłowców do działań morskich – zwalczania okrętów podwodnych i akcji ratowniczych na morzu. Na razie zamawia tylko cztery. Kolejne cztery to tzw. opcja, czyli maszyny, które armia może kupi w przyszłości. Powód to ograniczenia budżetowe, bo według szacunków MON za 16 maszyn z ograniczonym offsetem trzeba by zapłacić około 7 miliardów złotych, a wcześniej za 50 francuskich Caracali z rozbudowanym programem offsetowym armia miała zapłacić 13,5 miliarda zł.
Minister obrony Antoni Macierewicz miał na wewnętrznym dokumencie odręcznie zapisać cenę jaką armia powinna zapłacić, lecz według informacji reportera RMF FM Grzegorza Kwolka – była ona nierealnie niska.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nie będzie śmigłowców szkoleniowych dla Wojsk Specjalnych?
Portal informuje – W postępowaniu prawdopodobnie weźmie udział trzech producentów – tych samych, którzy wcześniej walczyli o zamówienie na śmigłowce wielozadaniowe. Amerykański Lockheed Martin, czyli zakłady PZL w Mielcu, miały przygotować ofertę opartą na śmigłowcach Black Hawk. Włoska grupa Leonardo Helicopters zapowiadała, że chce sprzedać armii śmigłowce AW101. Francuski Airbus poprzednim razem oferował w postępowaniu śmigłowce caracal. Firmy składając oferty, nie podawały szacunków dotyczących ceny tylko możliwości maszyn, które są w stanie zaproponować naszej armii.
Kresy.pl / RMF24.pl






























