Polacy na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie przygotowują groby na 1.listopada. Jutro na polskich nekropoliach odbędą się uroczystości upamiętniające spoczywających tam Polaków.
Donald Tusk podczas pierwszego od 2024 roku formalnego szczytu premierów Grupy Wyszehradzkiej mówił o potrzebie powrotu do współpracy opartej na zaufaniu i lojalności. Szef polskiego rządu przekonywał, że Polska, Czechy, Słowacja i Węgry mogą ponownie odgrywać ważną rolę w Europie. (more…)
Deputowany Rady Najwyższej Ołeksij Honczarenko w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” powiedział, że „na Ukrainie od dawna jest wiele ulic i pomników Ukraińskiej Powstańczej Armii”, dlatego nie rozumie oburzenia” w Polsce po decyzji Wołodymyra Zełenskiego. „Myślę, że to nie była przyczyna, tylko pretekst” — ocenił ukraiński polityk.
Polityk opozycyjnej Europejskiej Solidarności odniósł się w wywiadzie do kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich po decyzji prezydenta Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Stwierdził, że ukraiński prezydent mimo wszystko powinien udać się do Gdańska na konferencję.
„To nie była pierwsza tego typu decyzja władz Ukrainy. Szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego akurat ta decyzja wywołała tak burzliwą reakcję Polski. Myślę, że to nie była przyczyna, tylko pretekst. Na Ukrainie już od dawna mamy wiele ulic i pomników nawiązujących do Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Polska ma swoje spojrzenie na to i ja to rozumiem, ale dla Ukraińców UPA to bohaterowie, którzy walczyli o niepodległość Ukrainy. Powinniśmy się trzymać słów Jana Pawła II, który mówił: «Wybaczamy i prosimy o wybaczenie». Innego rozwiązania nie widzę. Nie możemy przepychać się o to, kto kogo i w jakich ilościach zabijał dziesiątki lat temu. To droga donikąd. Musimy więcej rozmawiać o przyszłości niż o przeszłości” — powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Honczarenko.
Ukraina po raz trzeci w ciągu miesiąca zaatakowała skład ropy naftowej w Kraju Krasnodarskim. Obiekt stanowi ważny element węzła logistycznego, który zapewnia dostawy paliw m.in. do Kubania.
W nocy 25 czerwca w stanicy Połtawskiej w Kraju Krasnodarskim doszło do pożaru na terenie bazy paliw po ataku bezzałogowców.
Według rosyjskich władz regionalnych nie było poszkodowanych, a na miejscu pracowały służby operacyjne i specjalne. Po zdarzeniu tymczasowo zamknięto drogę z Połtawskiej do Trudobielikowskiego.
Wiceprezydent USA J.D. Vance powiedział w środę, że Biały Dom analizuje, czy istnieją warunki prawne umożliwiające Stanom Zjednoczonym sprzedaż Turcji najnowocześniejszych myśliwców F-35.
W rozmowie z dziennikarzami Vance wskazał, że urzędnicy analizują wymogi określone w prawie amerykańskim przed ewentualną sprzedażą Turkom najnowocześniejszych samolotów bojowych USA. „Pete [Hegseth - sekretarz obrony] i cały zespół analizują tę kwestię, ponieważ musimy potwierdzić pewne rzeczy… aby zachować zgodność z prawem amerykańskim. Prezydent nas o to poprosił” - słowa Vance'a zacytował portal telewizji Al Mayadeen.
Główną przeszkodą w realizacji transakcji jest według Amerykanów zakupienie przez Turcję rosyjskich systemów brony przeciwpowietrznej S-400. Ankara podpisała kontrakt z Rosjanami w 2017 roku, a roku 2019 otrzymała wyrzutnie wraz z pociskami.
W czasie spotkania z sekretarzem generalnych NATO prezydent USA dał upust swojej krytyce wobec europejskich formalnych sojuszników. Inaczej podszedł jednak do prezydenta Polski.
Przed środowym spotkaniem za zamkniętymi drzwiami, Donald Trump zdecydował się na rozmowę z dziennikarzami. „Byłem rozczarowany. Byłem rozczarowany Włochami. Byłem rozczarowany Wielką Brytanią" - mówił amerykański prezydent – „byliśmy rozczarowani Niemcami i Francją. Jesteśmy rozczarowani przede wszystkim Hiszpanią, to jest horror". W ten sposób komentował brak wsparcia państw europejskich amerykańsko-izraelskiej agresji na Iran.
Jednocześnie w tej samej wypowiedzi Trump stwierdził – „W ogóle nie potrzebowaliśmy pomocy w tej sprawie. Zniszczyliśmy ich dosłownie w pierwszym tygodniu” - jak zacytowała Al Jazeera. Dodał jednak – „Jednak byłoby miło, gdyby powiedzieli: <<Chcielibyśmy pomóc>>. Nawet tego nie potrzebowaliśmy, ale byłoby miło, gdyby to powiedzieli”.
Ukraińskie siły uderzyły w obiekty przemysłowe w głębi Rosji, oddalone o ponad 1200 km od linii frontu. W obwodzie orenburskim zaatakowano kompleks gazowo-chemiczny, w tym Orenburski Zakład Przerobu Gazu i jedyny w Rosji zakład helowy.
W nocy z 23 na 24 czerwca ukraińskie siły przeprowadziły ataki na obiekty w obwodzie orenburskim w Rosji oraz w Sewastopolu na okupowanym Krymie.
W środę gubernator obwodu orenburskiego Jewgienij Sołncew poinformował w mediach społecznościowych o zagrożeniu związanym z atakiem dronów. Ostrzegł mieszkańców przed możliwymi problemami z łącznością i przekazał, że lotnisko w Orenburgu zostało tymczasowo zamknięte. Miasto znajduje się około 1200 km od granicy z Ukrainą.






























