Przed Urzędem Prezydenta w Wilnie przeciwko zmniejszeniu wynagrodzeń protestowali policjanci i strażacy.
W akcji wzięło udział sześciu uczestników pikiety ze sztandarem związkowym i plakatem z napisem „Prezydencie, ratuj nas przed dyktaturą”. Jak poinformował Saulius Džiautas, prezes Związku Zawodowego Strażaków – Ratowników, protestowano przeciwko „samowoli Sejmu”, prosząc prezydenta o zawetowanie ustawy o zmniejszeniu wynagrodzeń. Liderzy ZZ Litwy mówią, że prezydenta proszono, aby nie podpisywał tej ustawy „na ślepo”, aby „zważył wszystkie „za” i „przeciw” i zlecił rządowi szukanie rezerwowych środków”.
W piątek Sejm przyjął ustawę, zmniejszającą wysokość bazowego uposażenia pracowników państwowych z 490 do 475 litów. Założenia poprzedniej ustawy przewidywały, że w roku przyszłym bazowa wysokość wynagrodzenia nie może być niższa niż w roku minionym. Przedstawiciele ZZ twierdzą, że na Litwie w ogóle nie ma kryzysu, jest tylko pretekst do okrojenia wysokości bazowych wynagrodzeń.
„W innych państwach sytuacja jest gorsza – na Łotwie być może kryzys już istnieje, u nas jeszcze nie ma, są tylko przygotowania do niego. Recesji nie ogłoszono, produkt krajowy brutto (PKB) na razie rośnie i będzie rósł w roku przyszłym, ale Łotysze swym pracownikom państwowym nie zamierzają okrajać poborów” – na wczorajszej konferencji prasowej powiedziała przewodnicząca ZZ Pracowników Urzędów Państwowych Litwy Irena Petraitienė. Przedstawiciele ZZ są niezadowoleni z tego, iż rząd plan antykryzysowy przygotowuje w trybie jednostronnym bez zasięgania opinii partnerów socjalnych, jak też z tego, że zamierza „łatać budżetowe dziury kosztem ubogich”. Przedstawiciele ZZ w tym tygodniu zamierzają przedstawić rządowi swoje żądania. A jeśli nie zostaną one rozpatrzone, grożą ostrzegawczym strajkiem ogólnonarodowym. Grożą również „zarzuceniem sądów pozwami”.
Kurier Wileński/mb




























