Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Prezydent USA Donald Trump ostrzegł przywódców Rosji i Chin przed zmianą stanowiska w sprawie dostarczania broni Iranowi. Wypowiedź padła po śmierci czterech amerykańskich żołnierzy i pojawieniu się podejrzeń o możliwe zagraniczne wsparcie techniczne dla Teheranu.
W piątek prezydent Stanów Zjednoczonych odniósł się na platformie Truth Social do doniesień o możliwym wsparciu Iranu przez Chiny i Rosję, deklarując, że wierzy zapewnieniom przywódców obu państw. Amerykański prezydent ostrzegł jednocześnie Pekin i Moskwę przed dostarczaniem uzbrojenia Teheranowi.
„Prezydent Xi, podczas naszego niedawnego spotkania w Pekinie, w Chinach, powiedział mi, że pod żadnym pozorem nie przekaże ani nie sprzeda broni Islamskiej Republice Iranu – a to oświadczenie dotyczyło również chińskich firm. Biorąc pod uwagę nasze relacje, wierzę mu na słowo, a poza tym wyświadczam mu również ogromną przysługę” — napisał prezydent USA.
Na terenach kontrolowanych przez władze Ukrainy mieszka obecnie około 27–28 mln ludzi, a po zakończeniu wojny nie należy oczekiwać baby boomu – ocenia demograf Ołeksandr Hładun. Ostrzega, że masowy napływ cudzoziemców może podnieść czynsze, zahamować wzrost płac, a w ciągu 20–25 lat migranci i ich rodziny mogliby stanowić nawet jedną trzecią ludności kraju.
Demograf zaznaczył w przeprowadzonej w tym tygodniu rozmowie, że nie można obecnie wiarygodnie określić liczby osób przebywających na terenach okupowanych. Ze względu na wojnę ukraińska służba statystyczna nie publikuje danych demograficznych, dlatego naukowcy opierają swoje szacunki między innymi na informacjach Ministerstwa Sprawiedliwości o urodzeniach i zgonach, danych straży granicznej, organizacji międzynarodowych oraz badaniach ankietowych. Wskazał, że obecnie na terenach kontrolowanych przez władze Ukrainy mieszka obecnie około 27–28 mln ludzi.
Ostatni powszechny spis ludności na Ukrainie przeprowadzono w 2001 roku. Według Hładuna organizowanie kolejnego podczas wojny nie ma sensu ze względu na niestabilne procesy migracyjne. Spis powinien zostać przeprowadzony rok lub dwa lata po zakończeniu działań wojennych.
Śmigłowiec Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej po raz pierwszy naruszył strefę wojskową Tajwanu — podał w środę dziennik „Taipei Times”. W opinii eksperta z tajwańskiego Instytutu Badań Obrony Narodowej i Bezpieczeństwa incydent może być elementem przygotowań Chin do potencjalnej inwazji na wyspę.
20 lipca chiński śmigłowiec wojskowy przekroczył linię mediany Cieśniny Tajwańskiej i przez dłuższy czas operował w tajwańskiej strefie ograniczonego ruchu lotniczego R9.
Maszyna leciała wzdłuż linii środkowej cieśniny, a następnie skierowała się na wschód i wleciała do obszaru zastrzeżonego dla tajwańskiego wojska. Śmigłowcowi towarzyszyły drony działające w północnej i południowo-wschodniej części tajwańskiej strefy identyfikacji obrony powietrznej.
Rumuński myśliwiec F-16 zestrzelił drona, który naruszył przestrzeń powietrzną Rumunii. Według resortu obrony maszyna została trafiona pociskiem powietrze-powietrze nad niezamieszkanym obszarem. (więcej…)
Moskwa ma uznawać, że nieformalne ustalenia ze szczytu Donalda Trumpa i Władimira Putina w Anchorage straciły znaczenie. Rosyjski przywódca nadal dąży do zajęcia całego Donbasu, choć część wojskowych nie wierzy w osiągnięcie tego celu przed 2027 rokiem – donosi Bloomberg. Ukraina odrzuca żądania oddania terytorium i proponuje zakończenie walk wzdłuż obecnej linii frontu.
W środę Bloomberg podał, powołując się na trzy źródła zbliżone do Kremla, że Rosja nie zamierza już zwracać Ukrainie zajętych części obwodów sumskiego i charkowskiego w ramach przyszłego porozumienia pokojowego, lecz chce zachować je jako stałe „strefy buforowe”.
Władimir Putin nadal zamierza siłą opanować pozostającą pod kontrolą Kijowa część obwodu donieckiego. Kreml ma również dążyć do utrzymania terenów przygranicznych zajętych przez rosyjskie wojska w obwodach sumskim i charkowskim.
Kijów i Waszyngton pracują nad propozycją zawieszenia broni w powietrzu, która miałaby zostać przedstawiona Rosji. Podczas wizyty w USA Wołodymyr Zełenski ma również wziąć udział w uroczystościach żałobnych senatora Lindseya Grahama.
We wtorek w Waszyngtonie prezydent USA Donald Trump ma spotkać się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, co potwierdził w piątek urzędnik Białego Domu. Jak podał Reuters, strona ukraińska oczekiwała wcześniej na oficjalne zatwierdzenie planu wizyty przez amerykańską administrację.
Przed planowanym spotkaniem przedstawiciele Ukrainy i Stanów Zjednoczonych prowadzili rozmowy nad propozycją zawieszenia broni w powietrzu, która miałaby zostać przedstawiona władzom Rosji. Rozwiązanie ma stanowić element nowej rundy inicjatyw pokojowych zmierzających do zakończenia wojny rozpoczętej rosyjską inwazją na Ukrainę w 2022 roku.
Przecież to oczywiste – nie sposób u siebie gloryfikować upa, nadawać bandytom i mordercom uprawnienia kombatanckie, składać kwiaty pod ich pomnikami a za granicą potępiać ich za ludobójstwo, bo można już nie mieć dokąd z tej zagranicy wrócić. Poza tym nie sądzę, żeby akurat ten osobnik widział coś złego w ludobójstwie upa, skoro sam ponosi odpowiedzialność za mordowanie cywilów w Donbasie przez podległych mu rezunów. Poza tym skoro Polski nie stać na postawienie Ukrainie żadnych warunków i tylko służalczo, bez szemrania wypełnia swoją probanderowską misję, to po co tamta strona miałaby czynić jakieś ustępstwa? I na koniec – fakt, że ktoś taki został wpuszczony (co prawda tylnym wejściem) do polskiego Sejmu, świadczy dobitnie, że ów Sejm ostatecznie zszedł na psy i wszelkie inne ekscesy związane z tym gremium nie powinny już nikogo dziwić.
zobaczcie co chachły znów odstawiły w Przemyślu. Post na pejsbooku sprzed 2 godzin https://www.facebook.com/266728003491431/photos/a.267047476792817.1073741828.266728003491431/412413868922843/?type=1 &theater
https://www.facebook.com/pages/Przeciwni-gloryfikacji-Bandery-UPA-OUN-NIE-zapomnimy/266728003491431?ref=ts &fref=ts
To wcale nie jest główny problem bo to że doszło do mordów przyznają nawet nacjonalistyczni historycy ukraińscy problemem jest to że OUN -UPA uznaje się na Ukrainie i o zgrozo w Polsce wsród pewnych historyków nieodpowiedzialnych za formacje narodowo-wyzwoleńczą formacje który wymordowała 120 tys Polaków i 80 tys Ukraińców, problemem jest to że w Polsce nie potępiono tej organizacji.
Poroszenko pluje w twarz, a Komorowski mówi, że deszcz pada…
Relacje polsko-ukraińskie są od lat zdecydowanie najgorsze ze wszystkich naszych stosunków sąsiedzkich, bez względu na hurraoptymistyczne oceny polskiej klasy politycznej. Najlepiej rozwijały się one w latach 90-tych za czasów ówczesnego prezydenta Leonida Kuczmy oraz w okresie sprawowania władzy przez ekipę obalonego w drodze przewrotu w lutym Wiktora Janukowycza.
Urzędujący obecnie w pałacu prezydenckim w Kijowie oligarcha Petro Poroszenko nigdy specjalną sympatią do Polski i Polaków nie pałał, swojej politycznej tożsamości poszukując raczej w historii zwierzęco antypolskiego banderyzmu, choć można wierzyć, iż jako biznesmen po prostu dostosowuje się do bieżącej politycznej koniunktury nad Dnieprem.
Od siedmiu lat Kijów utrzymuje embargo na import polskiej żywności; warto zauważyć, że decyzję w tej sprawie podjęto za czasów urzędowania pomarańczowego „przyjaciela” Polski Wiktora Juszczenko. Embargo podtrzymane zostało po lutowym przewrocie. Jeszcze w lipcu tego roku ukraińskie władze odnowiły niemal całkowity zakaz importu polskiej wieprzowiny. Wiarygodność płatnicza ukraińskich firm bliska jest zeru, a gwarancje bankowe z tego kraju – w wyniku przykrych doświadczeń – nie budzą zaufania polskich przedsiębiorców. Obroty handlowe z Ukrainą gwałtownie zresztą spadły również w wyniku zniszczenia resztek tego państwa i gospodarki przez awanturników z Banderomajdanu.
Od początku istnienia „Samostijnej” tamtejsze władze nie potrafią przeprosić za ludobójstwo Polaków na Kresach Wschodnich, w wyniku którego zginęły setki tysięcy naszych rodaków, bestialsko zamordowanych przez degeneratów z UPA. We wrześniu tego roku na konferencji prasowej Poroszenko nazwał działalność tych zbrodniarzy „przejawem heroizmu”. Swój stosunek do Ukrainy porównał z ich stosunkiem do tego kraju, zaś dokonujących obecnie mordów i gwałtów na Donbasie członków batalionów karnych – do „wojowników UPA”. Nowym świętem obrony narodowej ustanowił rocznicę założenia UPA.
Prawdopodobnie sam „czekoladowy król” (nazywany tak z uwagi na swą działalność biznesową w przemyśle cukierniczym) niezbyt zainteresowany jest analizowaniem i interpretowaniem współczesnych doktryn politycznych, zresztą zapewne nie obejmuje ich intelektualnie. Nie zmienia to jednak faktu, że odwołuje się wprost do katów ludności polskiej, nawet jeśli dyktowane jest to polityczną koniunkturą, bo jeszcze całkiem niedawno sprawował on wysokie urzędy państwowe z nadania znienawidzonej przez Banderomajdan Partii Regionów Janukowycza. Bez względu na pobudki, jakie nim kierują, dopóki nie wytłumaczy swoich deklarowanych fascynacji zbrodniczymi formacjami, powinien być traktowany przez Warszawę jako persona non grata.
Wreszcie, z Poroszenko nie bardzo jest dziś o czym rozmawiać. To dlatego dyplomaci Unii Europejskiej dali do zrozumienia garnącemu się na szczyt tej organizacji w Brukseli ukraińskiemu politykowi, że nikt jego obecności tam nie oczekuje.
Terytorium Ukrainy nie jest dziś podmiotem w stosunkach międzynarodowych. O Ukrainie można rozmawiać w Waszyngtonie, który obszar ten po przewrocie kontroluje. Można też i powinno się poszukiwać politycznego rozwiązania konfliktu zbrojnego w tym kraju. A do tego potrzebna jest rozmowa z Rosją i Niemcami. Spotykając się z marionetkowym prezydentem, prezydent Bronisław Komorowski obniża swą rangę na arenie międzynarodowej [jeszcze bardziej obniża? – admin].
Polacy zaś powinni uświadomić naszym władzom, że postać pokroju Poroszenki traktować można obecnie wyłącznie jak intruza. Bo kiedy plują nam w twarz, nie wolno mówić, że to deszcz pada…
Mateusz Piskorski
http://mateuszpiskorski.blog.onet.pl