Pytanie maturalne dotyczące operacji „Wisła” powinno zostać anulowane, a skala punktów, która są konieczne do zdobycia, powinna być stosownie obniżona – stwierdza w komentarzu dla Kresów.pl ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Ksiądz Isakowicz-Zaleski krytycznie odnosi się do jednego z pytań na tegorocznym egzaminie maturalnym z Wiedzy o Społeczeństwie.

– Pytanie na egzaminie maturalnym z WOS, dotyczące akcji (operacji wojskowej) „Wisła” uważam za dużą wpadkę Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Szkoda, że do tego doszło, bo pytanie to zawiera błędy merytoryczne – zaznacza w komentarzu dla Kresów.pl ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

– Co więcej, uczniowie, którzy musieli na nie odpowiedzieć mogli dać bardzo różne odpowiedzi, często sprzeczne ze sobą, co może rzutować na ich wynik egzaminacyjny. Nie oni są jednak temu winni, a tzw. ekspert, który owo pytanie ułożył – zaznacza duchowny.

– Czym się on kierował? Czy wynikało to z jego niewiedzy, czyż też z przesiąknięcia ideologią, którą od lat próbują w tej kwestii narzucić niektóre środowiska polityczne – pyta ks. Isakowicz-Zaleski.

Jak informowaliśmy, w formularzu egzaminacyjnym natknęli się na zdjęcie  dwujęzycznej tablicy z nazwą miejscowości. W tekście z nim związanym poinformowano, że tablice zostały zawieszone w 2011 roku, a także że w 2007 roku doszło do wspólnego potępienia przez prezydentów Polski i Ukrainy akcję „Wisła”. Maturzyści dowiedzieli się, że głowy państw nazwały ją sprzeczną z podstawowymi prawami człowieka. Zdający maturę mieli odpowiedzieć o jaką mniejszość etniczną chodzi, a także wskazać naruszone przez Akcję „Wisła” prawa i wolności człowieka.

Ten materiał powstał dzięki pracy dziennikarzy portalu Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Czytaj również: Dyrektor CKE broni skandalicznego pytania o akcję „Wisła” na maturze: nie pytaliśmy o ocenę historyczną

Zdaniem księdza, najtrafniej sprawę ocenił Andrzej Zięba, doktor habilitowany nauk humanistycznych w zakresie historii oraz kierownik Zakładu Stosunków Etnicznych w Europie Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak napisał na portalu społecznościowym:

Pytanie układał propagandysta, który o akcji Wisła wie tyle, co trąbi o niej OUN, lub ignorant nie świadomy tych wszystkich dwuznaczności. Takich dwuznacznych pytań na maturze nie wolno zadawać. To raczej temat na dyskusję podczas lekcji i to po lekturze kompetentnych tekstów naukowych, a nie agitek gazetkowych.

Zdaniem prof. Zięby, zadanie maturalne jest dwuznaczne z jeszcze jednego powodu:

– Jaka jest wg jego autorów poprawna odpowiedź na pytanie pierwsze, o grupę etniczną – Ukraińcy? W gminie Uście Ruskie (dziś Gorlickie) mieszkali i mieszkają Łemkowie. Poza tym to nie grupa etniczna, ale narodowa. Gdy chodzi o kwalifikację prawniczą akcji Wisła ważny jest stan prawny w kwietniu 1947 roku. Jest na ten temat świetna ekspertyza prof. Skubiszewskiego. Używając jej można zaskarżyć złą ocenę za „niewłaściwą” odpowiedź, bo jaka jest „właściwa” wynika ze sformułowania pytania.

– Z powyższych względów uważam, że pytanie to powinno być anulowane, a skala punktów, która są konieczne do zdobycia, powinna być stosownie obniżona – stwierdza ks. Isakowicz-Zaleski. – Były już takie precedensy w wypadku błędnych pytań np. z matematyki. Na przyszłość natomiast dobrze byłoby, aby na egzaminie pojawiły się pytania ważne sprawy, do tej pory przemilczane, jak np. ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich czy wypędzenie Polaków z Kresów Wschodnich. Oczywiście pytania te powinny być przygotowane przez pracowników naukowych, od lata zajmujących się tymi zagadnieniami, a nie przez upolitycznionych „ekspertów”.

Jak informowaliśmy, lider Związku Ukraińców w Polsce i znany negacjonista ludobójstwa na Wołyniu, Piotr Tyma, opublikował na portalu społecznościowym link do artykułu Kresów.pl. Opisano w nim skandaliczne pytania, które pojawiły się na tegorocznej maturze z WOS, wraz z komentarzem ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego dla portalu WP.pl.

– Wyjątkowo nikczemna postać, skrywająca pod sutanną nienawiść i kompleksy – tak nazwał ks. Isakowicza-Zaleskiego w komentarzu do wpisu Tymy lider ślązakowskiego RAŚ, Jerzy Gorzelik. Ponadto, była europosłanka UW Grażyna Staniszewska, nazwała duchownego „kretynem”, a działacz antykomunistyczny Mariusz Cysewski: „sowieckim popem”.

PRZECZYTAJ: Śląski historyk dla Kresów.pl: ślązakowcy i banderowcy to środowiska pokrewne sobie ideowo

Kresy.pl

Reklama



3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. greg :

    Tu nie ma żartów. Tępe post-solidaruchy oraz pełowsko-pisiorskie kundle i zaprzańce przez ostatnich 25 lat, sami hodowali, i tyle razy oraz na tak wiele pozwolili ukraińskim bandero-nazistom, że ci szowiniści i degeneraci doszli już do krawędzi, i pomimo nieśmiałych, o wiele spóźnionych powstrzymujących (z obawy by własna dUPA nie ucierpiała) glosów pisiorskich, nie chcą się już cofnąć nawet o krok. Jedynym wyjściem pozostaje więc zepchnięcie banderowskiego szowinistycznego pomiotu w przepaść. Inaczej nigdy nie pozbędą się rojeń o bandero-nazistowskiej potędze i mocarstwowej ukropii. Tępi, nieodpowiedzialni politycy, zamiast rozwiązywać problemy, sami je stwarzają, szkodząc Polsce. Czyli bestialskie Ludobójstwo na ponad 160 tys. polskiej ludności cywilnej się opłaca, bestialstwo się opłaca, wysiedlenie milioną ludności i wyczyszczenie Kresów z innych niż ukropska narodowości się opłaca, zagarnięcie wespół z sowiecką bolszewicką swołoczą 4 naszych województw i okupowanie ich do tej pory – sie opłaca?!!! I te kundle dające na wszystko przyzwolenie i chowające głowę w piasek mienią sie patriotami i bohaterami? Co więcej, chodzą do kościoła, uważając się za przykładnych katolików, a pozwalają rozprzestrzeniać się złu i utrudniają ukaranie zbrodniarzy. I jeszcze ta zdradziecka pasożytnicza, skundlona swołocz bierze za to nasze pieniądze.