3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. mopveljerzyjj
    mopveljerzyjj :

    ZA PIENIĄDZE NARÓD SIĘ PODLI … Legenda Solidarności krytykuje Henrykę Krzywonos z PO – Po podpisaniu porozumienia, kiedy komitet strajkowy stał się komitetem założycielskim – na członków prezydium spadł obowiązek wymyślenia, co związek zawodowy ma w kraju komunistycznym robić, w czasach już stabilniejszych. I tu Henia okazała się całkowicie niekompetentna. Sprawiała kłopoty. Bo jako członek prezydium miała pewien zakres decyzji indywidualnych , które trzeba było prostować, wycofywać – twierdził Andrzej Gwiazda. Jak dodaje, Henryka Krzywonos nie była delegatem Wojewódzkiego Zakładu Komunikacji i Oddziału Komunikacji Miejskiej, które protestowały przeciwko zasiadaniu w prezydium kogoś, kto nie jest ich oficjalnym reprezentantem. – Były tam sprawy kompromitujące, o których nie chcieliśmy mówić, bo zwyciężyła opinia, że żeby nie kalać gniazda, to będziemy na ten temat milczeć. I to zostało przedstawione, że dzielna Henia Krzywonos, dla dobra związku, postawiła wyżej jego dobro, niż swoją pozycję i na własne żądanie odeszła. To były pierwsze dwa tygodnie września – dodał. Kiedy powstała „Solidarność”, Henryka Krzywonos nie była już członkiem prezydium. – Czyli w Solidarności nie była ani dnia! – twierdzi Gwiazda. Jak dodaje, Henryka Krzywonos nie była internowana, a „2-go października bezpieka włączyła ją do sprawy operacyjnego sprawdzenia pod kryptonimem Tabor i przestała się nią interesować w marcu 81-go roku”. „W prezydium MKZ były cztery kobiety, Joanna Duda – Gwiazda, Henryka Krzywonos, Joanna Pieńkowska i Anna Walentynowicz. Alina i Anna nie żyją. Platforma nie może Joanny pokazać, bo wie, co by powiedziała. Więc kupili Henię Krzywonos. Napisali sztuczny życiorys, który pozwala ją teraz używać jako cyngla Platformy” – tłumaczy.