Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył w Biszkeku, że rozmowy dotyczące zakończenia wojny na Ukrainie są na zbyt wczesnym etapie, by mówić o jakimkolwiek zbliżeniu stanowisk. Podkreślił, że Moskwa nie podziela opinii o rychłym porozumieniu i czeka na potwierdzenie terminu wizyty amerykańskiego wysłannika Stevena Witkoffa w Rosji.
W środę w Biszkeku rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow odniósł się do pojawiających się w przestrzeni medialnej sugestii, jakoby negocjacje dotyczące zakończenia rosyjsko-ukraińskiej wojny znajdowały się na etapie wyjątkowego zbliżenia stanowisk. Pieskow stwierdził, że takie opinie są przedwczesne.
„Proszę poczekać. Jest zbyt wcześnie, by twierdzić, że strony są blisko zawarcia umowy” — powiedział Pieskow, odpowiadając na pytanie dziennikarza o tezy mówiące, iż nigdy wcześniej rozmowy nie były tak blisko przełomu.
Rzecznik odniósł się także do kwestii planowanych kontaktów między rosyjskimi władzami a specjalnym wysłannikiem prezydenta USA Stevenem Witkoffem. Jak przekazał, Moskwa oczekuje na ostateczne ustalenie daty jego przyjazdu do rosyjskiej stolicy. „Gdy tylko dokładny termin tych kontaktów w Moskwie zostanie ustalony, poinformujemy o tym” — zaznaczył.
Pieskow skomentował również wycieki nagrań rosyjsko-amerykańskich rozmów telefonicznych, które pojawiły się ostatnio w internecie. W jego ocenie ich znaczenie jest niewielkie, a publikacje mogą mieć na celu zakłócenie trwających wysiłków dyplomatycznych. „Nie przeceniałbym ich znaczenia” — wskazał rzecznik. Dodał przy tym, że w wielu państwach, także w Stanach Zjednoczonych, znajdują się środowiska, które będą próbowały „zakłócić rozwój działań pokojowych”.
W dalszej części wypowiedzi Pieskow podkreślił, że w relacjach rosyjsko-amerykańskich na najwyższym szczeblu nie ma obecnie nowych elementów poza deklarowaną przez prezydenta Donalda Trumpa wolą wysłania specjalnego wysłannika do Moskwy. Kreml nie przedstawił jednak żadnych szczegółów dotyczących ewentualnych bezpośrednich kontaktów na poziomie przywódców.
W opublikowanym na łamach hiszpańskiego dziennika „El País” wywiadzie sekretarz generalny NATO Mark Rutte przedstawił swoją ocenę co do możliwego rozwoju sytuacji na Ukrainie. W rozmowie, która ukazała się pod koniec listopada, Rutte przyznał, że nie wyklucza zakończenia działań wojennych do końca 2025 roku. Podkreślił przy tym, że państwa sojusznicze liczą na szybkie zakończenie konfliktu.
Zapytany wprost, czy scenariusz zakończenia wojny jeszcze w przyszłym roku jest realny, odpowiedział: „Oczywiście. Wszyscy modlimy się o to, aby ta wojna zakończyła się tak szybko, jak to możliwe”. Jednocześnie zaznaczył, że nawet osiągnięcie porozumienia pokojowego nie zmieni w krótkiej perspektywie zasadniczego charakteru zagrożenia ze strony Rosji.
Dziennikarz zapytał, czy ewentualny układ pokojowy mógłby w „kilka tygodni” odmienić postrzeganie Rosji jako długoterminowego zagrożenia dla NATO i Europy. Rutte ocenił, że nie ma podstaw, aby sądzić, iż sytuacja ulegnie tak szybkiemu przekształceniu. „Rosja pozostanie długoterminowym zagrożeniem jeszcze przez długi czas. Jeśli rosyjski prezydent jest gotów poświęcić milion własnych obywateli dla fałszywej idei poprawiania historii, musimy być przygotowani” — stwierdził sekretarz generalny NATO.
W wywiadzie Rutte wskazał również na skalę rosyjskich strat poniesionych na Ukrainie. Jak podał, Rosja straciła już około miliona żołnierzy — zabitych lub ciężko rannych — a miesięczne straty mają sięgać około 20 tys. osób. Zwrócił uwagę, że mimo ponoszenia tak dużych kosztów militarnych rosyjskie siły osiągnęły w tym roku jedynie niewielkie postępy.
Kresy.pl/Anadolu
































