Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
W obwodzie irkuckim ogłoszono stan podwyższonej gotowości, który obejmuje ograniczenia w sprzedaży paliw osobom fizycznym. Region ten położony jest w odległej części Syberii, niedaleko granicy Mongolii.
„Ogłaszamy stan podwyższonej gotowości w regionie. Jest to niezbędny środek w celu zapobieżenia sytuacji nadzwyczajnej. Stacje benzynowe Rosnieftu ograniczają sprzedaż paliw osobom fizycznym do 50 litrów dziennie na pojazd na jedno tankowanie. Inne stacje benzynowe mogą ustalić niższy limit” – napisał na swoim oficjalnym kanale w komunikatorze Max gubernator obwodu irkuckiego Igor Kobziew.
Zwykli obywatele będą mogli tankować paliwo wyłącznie wprost do baku. Sprzedaż do kanistrów czy innych pojemników służących do przechowywania została zakazana.
Mer Iwano-Frankiwska (Stanisławowa) Rusłan Marcinkiw stwierdził w czwartek, że część polskich miast partnerskich nie chce już przyjmować ukraińskich dzieci na wypoczynek. Jego zdaniem winna ma być „antyukraińska histeria”.
Według Marcinkiwa w porównaniu z poprzednimi latami liczba polskich miast gotowych do przyjęcia dzieci ukraińskich żołnierzy „wyraźnie się zmniejszyła”. Mer Iwano-Frankiwska (Stanisławowa) znalazł dla tego zjawiska proste wyjaśnienie: winna ma być „antyukraińska histeria” w Polsce.
Środki masowego przekazu donoszą o pożarze w rafinerii w Sławiańsku nad Kubaniem, w Kraju Krasnodarskim. Atak można Ukraińców na instalację naftową w sąsiadującym z Krymem regionie można potraktować jako kolejny ruch na rzecz pozbawienia półwyspu dostaw paliw.
Do ataku doszło w nocy z soboty na niedzielę. Rosyjski portal Nieftiegaz sugeruje, że atak musiał być rozległy ponieważ uszkodzeniu uległy także gazociąg, linia energetyczna oraz kilka domów w okolicy zakładu. Mowa jest także o uszkodzeniu domu w chutorze w okolicy Sławiańska, gdzie jedna osoba została ranna. Miasto leży około 100 km do Krymu.
Gubernator Kraju Krasnodarskiego, Wienianim Kondratiew poinformował na swoim kanale na Telegramie, że w wyniku tego ataku zginęła jedna osoba.
Wywodzący się z syryjskie skrzydła Al Kaidy Ahmed asz-Szara walczył niegdyś z Hezbollahem na syryjskich polach bitew. Nie chce jednak przenosić tej walki do Libanu, wbrew presji jego obecnego sojusznika - Donalda Trumpa.
W wywiadzie dla telewizji Al-Mashhad TV asz-Szara odniósł się do niedawnych wypowiedzi prezydenta USA, twierdząc, że część mediów błędnie zinterpretowała jego słowa jako wezwanie do syryjskiej interwencji w Libanie. Podkreślił, że ani Trump, ani administracja Stanów Zjednoczonych nie zwracali się do Syrii o odegranie militarnej roli w Libanie. Potwierdził jednocześnie, że próbuje odegrać polityczną rolę w sąsiednim państwie, jak zrelacjonował w poniedziałek "Daily Sabah".
Według al-Szary, przedstawił on Stanom Zjednoczonym oraz innym, niewymienionym z nazwy aktorom regionalnym, propozycję zakładającą natychmiastowe zawieszenie działań zbrojnych w Libanie, a następnie rozpoczęcie szeroko zakrojonego procesu politycznego, gospodarczego i społecznego, którego celem byłoby usunięcie przyczyn konfliktu.
W ostatnich dniach nasiliły się apele o bojkot ukraińskich produktów sprzedawanych pod kodem „482”. Do akcji przyłączyli się m.in. politycy Korony Grzegorza Brauna oraz członkowie Młodzieży Wszechpolskiej, udostępniając listę marek. Szczególną uwagę zwracają na firmę cukierniczą Roshen, należącą do Petra Poroszenki, który finansuje muzeum Romana Szuchewycza.
Politycy i działacze związani ze środowiskami narodowymi przeprowadzili kampanię internetową, wzywając do unikania ukraińskich marek w sklepach. Ma to związek z ostatnią decyzją Wołodymyra Zełenskiego, który nazwał jedną z ukraińskich jednostek honorowym imieniem „Bohaterów UPA”, a także do działaniami części ukraińskich przedsiębiorców promujących narracje neobanderowskie.
Konrad Niżnik, członek rady naczelnej Konfederacji Korony Polskiej zaapelował o bojkot firmy Roshen, należącej do Petra Poroszenki – byłego prezydenta Ukrainy publicznie wychwalającego Romana Szuchewycza i Stepana Banderę, odpowiedzialnych za rzeź wołyńską.
W lasach Nadleśnictwa Gdańsk odkryto miecz z brązu, datowany wstępnie na lata 900–700 p.n.e. Na zabytek natrafił detektorysta, prowadzący legalne poszukiwania.
Znalezisko pochodzi z V okresu epoki brązu. Według Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków miecz wykonano z brązu, czyli stopu miedzi i cyny. Marcin Wiśniewski, znalazca, odkrył go 14 czerwca, zabezpieczył miejsce i zawiadomił odpowiednie służby.
Z relacji Wiśniewskiego wynika, że miecz był wbity pionowo w ziemię. Początkowo kolejny sygnał wykrywacza nie wskazywał na wyjątkowe odkrycie; poszukiwacz spodziewał się raczej współczesnych odpadów, takich jak puszka lub zakrętka. Po odsłonięciu fragmentu przedmiotu okazało się jednak, że ma do czynienia z bronią sprzed blisko trzech tysiącleci.
Kosiniak-Kamysz: rozmowy z USA o stałej bazie wojskowej w Polsce weszły w kolejny etap