Kolejne eksplozje i pożar w składzie amunicji w Bałakliji na Ukrainie [+VIDEO]

W wojskowym składzie amunicji w Bałakliji na wschodzie Ukrainy, gdzie rok temu doszło do wybuchu amunicji i pożaru, ponownie miały miejsce detonacje i pożar. Według niektórych wersji, ogień mógł spowodować czołg gaśniczy.

W czwartek po południu w ukraińskich mediach pojawiły się informacje o eksplozjach w wojskowych składach amunicji w pobliżu miasta Bałaklija w obwodzie charkowskim na wschodzie Ukrainy.

Informacje te potwierdził mer miasta, Iwan Stołbowyj. Według jego relacji, tego dnia miała odbyć planowana wcześniej akcja likwidacji części zapasów amunicji, których nie usunięto po pożarze z ubiegłego roku. W pewnym momencie, tuż przed godziną 14, pociski zgromadzone na otwartej przestrzeni zaczęły eksplodować.

Władze miasta zarządziły ewakuację około 1,5 tys. mieszkańców z pobliskich ulic. Na miejsce wysłano straż pożarną, a także samolot An-32 i helikopter Mi-8.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Według przedstawicieli ukraińskiej armii, po godzinie 15 czasu lokalnego liczba detonacji zaczęła się zmniejszać. Godzinę później, według oficjalnych informacji, żadne eksplozje nie były już słyszalne. Początkowo pojawiały się informacje o ofiarach, ale nie zostały one potwierdzone. Według wojska, nikt nie został ranny.

– Nie ma powodu do paniki – mówił ppłk Bohdan Senyk z biura prasowego Sił Zbrojnych Ukrainy. – Zostały podjęte wszelkie niezbędne środki na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańców przed skutkami pożaru.

Według ukraińskich służb kryzysowy, pożar objął powierzchnię około 35 hektarów, czyli ponad połowę łącznej powierzchni magazynów wojskowych w Bałakliji, liczącej 65 ha. Jak podano, przyczyną pożaru było zapalenie się suchej trawy, po którym na obszarze 35 ha nastąpiły „pojedyncze eksplozje” amunicji. Również ukraiński sztab generalny informował o „wybuchach niskiej intensywności”. O sprawie został poinformowany prezydent Petro Poroszenko. Na miejscu pracowało 37 jednostek straży pożarnej i 150 ludzi.

Generał major Mykoła Szewcow odpowiedzialny za uzbrojenie Sił Zbrojnych Ukrainy powiedział, że po wielkim pożarze arsenału w Bałaklii w marcu 2017 roku, niespełna 30 proc. powierzchni w pobliżu magazynów pozostało nieoczyszczonych z przedmiotów wybuchowych i to właśnie tam w czwartek wybuchł pożar.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Gen. Szewcow powiedział, że obecnie rozważane są trzy główne, możliwe przyczyny pożaru. Pierwsza, to zapalenie się suchej trawy na części obszaru nieoczyszczonego z przedmiotów wybuchowych po tym, jak czołg gaśniczy najechał gąsienicą na jeden z takich przedmiotów, co spowodowało pożar. Według drugiej wersji, przyczyną pożaru trawy były iskry z układy wydechowego tego samego czołgu. Trzecia wersja dotyczy zapłonu spowodowanego wpływem promieni słonecznych na jeden z „wybuchowych przedmiotów”.

Mimo ustania detonacji, na miejscu lokalnie wciąż występowały lokalne, nieduże pożary. W piątek rano informowano, że służby wciąż walczą z ogniem w dwóch lokalizacjach. Zapewniano, że w ciągu paru godzin ogień zostanie ostatecznie ugaszony.

23 marca ub. roku nad ranem w magazynach wojskowych doszło do wybuchów przechowywanych tam pocisków czołgowych i artyleryjskich oraz pożaru. Zginęła jedna osoba cywilna, a kilka innych zostało rannych. Główny prokurator wojskowy Ukrainy Anatolij Matios informował, że wstępne ustalenia śledczych wskazywały na dywersję. Wskutek eksplozji w Bałakliji Ukraina straciła zapasy amunicji warte 1 mld dolarów. Ostatecznie sprawę określono jako sabotaż.

Na usunięcie skutków incydentu ukraiński rząd przeznaczył 100 mln hrywien (równowartość około 3,8 mln dolarów). W październiku 2017 roku wyasygnowano kolejne 100 mln hrywien na poprawę bezpieczeństwa infrastruktury magazynowania amunicji.

Unian / espreso.tv / 112.ua / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz