Kłopoty ZPB

Członkowie Związku Polaków na Białorusi kierowanego przez Andżelikę Borys są nakłaniani do udziału w zjeździe organizowanym przez prorządową organizację kierowaną przez Józefa Łucznika. Reprezentujący 90 procent Polaków Związek Andżeliki Borys nie jest uznawany przez białoruskie władze.

W marcu odbył się zjazd nieuznawanego przez białoruskie władze Związku Polaków. Jego wyniki zostały zakwestionowane przez Mińsk, który dąży do zorganizowania zjazdu wspieranego przez siebie związku. W ubiegłym tygodniu w Grodnie Józef Łucznik zorganizował zebranie, na którym próbowano wybrać delegatów na wrześniowy zjazd, ale zabrakło quorum. Gdy zwolennicy Borys próbowali wejść na salę obrad zostali wypchnięci przez milicję.

W Iwieńcu pod Mińskiem miejscowe władze zmusiły naszych rodaków z organizacji kierowanej przez Andżelikę Borys, aby sami wybrali swoich delegatów na zjazd Łuczniak. Gdy do Iwieńca chcieli dotrzeć czterej członkowie Rady Naczelnej, nielegalnego związku, zatrzymała ich milicja. Przy okazji skonfiskowano ponad setkę polonijnych wydawnictw, które są na Białorusi zaliczane do nielegalnych. Zebranie Polaków w Iwieńcu odbyło się, ale ponieważ cześć naszych rodaków nie przyszła, zabrakło quorum i mimo nacisków miejscowych białoruskich władz nie można było podjąć żadnej decyzji. Zdaniem Polaków, podobne zdarzenia będą się powtarzać, bowiem władze w Mińsku chcą udowodnić, że jedynym Związkiem Polaków działającym na Białorusi jest ten wspierany przez nie.

Z informacji zebranych przez polonijnych dziennikarzy wynika, że ponad 90 procent naszych rodaków mieszkających na Białorusi współpracuje ze związkiem Borys.

IAR/Kresy.pl

forma płatności