W sprawie katastrofy jest “więcej pytań niż odpowiedzi” – uważają amerykańscy eksperci. Prezydencki Tupolew był wyposażony w urządzenie zabezpieczające TAWS (Terrain Awareness and Warning System), które ostrzega pilotów przed nadmiernym zbliżeniem się do ziemi – napisał amerykański dziennik “USA Today”.
John Hamby, rzecznik Universal Avionics Systems of Tucson – producenta TAWS – tłumaczył, że system zawiera skomputeryzowane mapy świata i ostrzega pilotów za każdym razem, gdy za bardzo zbliżą się do szczytu, wieży radiowej lub innej przeszkody oraz w przypadku zbyt małej odległości do ziemi.
Od 2005 r. urządzenia TAWS są obowiązkowo montowane we wszystkich nowych samolotach linii komercyjnych. Jeśli samolot jest na zbyt małej wysokości, TAWS reaguje głośnym sygnałem dźwiękowym. Dzięki temu doprowadzono do całkowitego wyeliminowania katastrof lotniczych przy lądowaniu.
Fakt, że prezydencki samolot miał zainstalowany system TAWS, powoduje więcej pytań niż odpowiedzi – uważa John Cox, konsultant ds. bezpieczeństwa i ekspert od wypadków. “Naprawdę chciałbym wiedzieć, co działo się na pokładzie, ponieważ niezależnie od tego, pod jaką presją byli piloci i z jakimi warunkami pogodowymi mieli do czynienia, nigdy żaden pilot nie zignorował ostrzeżenia TAWS. Czym różnił się ten samolot, że stało się inaczej? – pyta Cox.
Jedną z ewentualnych przyczyn katastrofy – według Billa Vossa, prezesa Fundacji Bezpieczeństwa Lotów – może być niedokładność mapy Rosji w systemie TAWS.
Fronda.pl/Kresy.pl





























