Prawosławny patriarcha Gruzji Eliasz II wezwał władze do zaprowadzenia pokoju. Zdaniem duchownego, sytuacja w kraju jest napięta i należy zrobić wszystko, aby nie dopuścić do rozruchów.
Zdaniem gruzińskiego patriarchy, władze powinny jak najszybciej podjąć działania, które rozładują napięcia społeczne. Eliasz II wymienił między innymi przedterminowe wybory i rozmowy z opozycją. Duchowny twierdzi, że Cerkiew w Gruzji wzięła na siebie trudny obowiązek, aby nie dopuścić do rozlewu bratniej krwi. -“To nie znaczy, że wszystko jest już porządku, sytuacja jest poważna i grozi wybuchem społecznym” – twierdzi gruziński patriarcha.
O spokój apelują również: szef gruzińskiego parlamentu Dawid Bakradze i liderzy największych partii opozycyjnych.
Mer Tbilisi zagroził użyciem siły wobec demonstrujących w stolicy Gruzji zwolenników opozycji. Od kilku godzin około tysiąca osób pikietuje siedzibę władz administracyjnych miasta. Opozycjoniści zablokowali wejście do budynku merostwa i domagają się ustąpienia prezydenta Micheila Saakaszwilego.
Liderzy opozycji, którzy znajdują się wśród demonstrantów, przekonują, że dalsze rządy Saakaszwilego oznaczają upadek społeczny i ekonomiczny Gruzji oraz ostateczną utratę terytoriów zbuntowanych republik Abchazji i Osetii Południowej. Mer stolicy Gigi Uguława zapowiedział, że jest gotów użyć siły dla zaprowadzenia w mieście porządku. Uguława odniósł się w ten sposób nie tylko do pikiety przed budynkiem merostwa, ale i do zapowiedzi opozycjonistów blokowania dróg , torów kolejowych i lotniska. Według Uguławy – siły policyjne są gotowe do akcji w przypadku gdyby opozycjoniści przekroczyli “czerwoną linię” wyznaczoną prawem.
Gruzińska opozycja od ponad miesiąca demonstruje, domagając się ustąpienia prezydenta.
IAR/Kresy.pl




























