Gruzja z uwagą obserwowała wybory prezydenckie na Ukrainie, ponieważ kwestia przystąpienia obu tych krajów do NATO rozstrzygnie się prawdopodobnie w wyniku decyzji nowego prezydenta Ukrainy.
Gruziński ekspert ds. bezpieczeństwa Irakli Sesiaszwili jest przekonany, że sama Gruzja jest dla NATO mniej interesująca niż w tandemie z Ukrainą. Dlatego oba kraje powinny wspólnie przystąpić do Paktu Północnoatlantyckiego. „Jeśli desygnowany na prezydenta Ukrainy Wiktor Janukowycz nie zaakceptuje integracji z NATO, Gruzja będzie mieć problemy. NATO nie podjęło jeszcze decyzji w sprawie naszych krajów i czy możliwa byłaby integracja tylko w przypadku Gruzji” – wyjaśnia ekspert.
Jednak szanse na przystąpienie Gruzji do NATO zależą nie tylko od stanowiska Ukrainy. Według Archila Gegeszidze, eksperta z Gruzińskiego Instytutu Studiów Strategicznych i Międzynarodowych, już od czasu wojny gruzińsko-rosyjskiej był one nikłe. „Najważniejszym atutem Gruzji są korzystne warunki geopolityczne: jeśli Rosja nie będzie postrzegać rozszerzenia NATO w kategoriach zagrożenia, będzie można przyjąć do tej organizacji samą Gruzję” – twierdzi Gegedszidze.
Już nie będzie więcej broni dla Gruzji?
W ubiegłych latach władze Ukrainy i Gruzji – z Wiktorem Juszczenką i Michaiłem Saakaszwilim na czele – łączyło nie tylko pragnienie wspólnego wprowadzenia swoich krajów do NATO, lecz także bliska współpraca w kwestii dostaw broni. Gegeszidze uważa, że w przyszłości w tej kwestii już nie dojdzie do żadnego porozumienia.
Gegeszidze wychodzi z założenia, że Janukowycz, który zapowiedział politykę balansowania pomiędzy Rosją a Zachodem, nie będzie kontynuował współpracy wojskowej z Tbilisi. Będzie brał pod uwagę fakt, że Moskwa nie akceptuje ukraińskiej pomocy wojskowej dla Gruzji. Nie ucierpią jednak na tym przyszłe stosunki dyplomatyczne pomiędzy Kijowem a Tbilisi – podkreślił Gegeszidze.
Uznanie Abchazji i Osetii Południowej?
Po zakończeniu konfliktu rosyjsko-gruzińskiego w sierpniu 2008 roku, Janukowycz jeszcze jako przywódca opozycji sugerował by uznać suwerenność samozwańczych republik Abchazji i Osetii Południowej. Gegeszidze jest przekonany, że Janukowycz – jako prezydent Ukrainy – przemyśli swoje wcześniejsze wypowiedzi. „W takich kwestiach trzeba podejmować racjonalne decyzje, uwzględniając narodowe interesy Ukrainy. Uznanie niepodległości Abchazji i Osetii Południowej nie leży w interesie Ukrainy, która ma na uwadze rosyjskie groźby w sprawie Krymu” – mówi Gegeszidze.
Odmienne zdanie reprezentuje gruziński ekspert Soso Ziskarszwili. Uważa on, że nie należy wyciągać pochopnych wniosków po wyborczym zwycięstwie Janukowycza i że najpierw trzeba poczekać, w jaki sposób ukształtują się stosunki Kijowa z Brukselą, Waszyngtonem i Moskwą. Dopiero później będzie można stwierdzić, jak kurs w polityce zagranicznej Ukrainy wpłynie na Gruzję. „Do tej pory tylko Moskwa interesowała się Janukowyczem, który nie miał żadnych kontaktów z Waszyngtonem i Brukselą” – dodał Ziskarszwili.
Justyna Bonarek/dw-world.de/Kresy.pl


























