Gruziński oficer Alik Bżania podczas wczorajszego wystąpienia w radiu Echo Moskwy oznajmił, że poprosił o azyl polityczny w Rosji. Powiedział, że zdezerterował ze swojej jednostki.
35-letni Alik Bżania stwierdził, że był to protest przeciw polityce prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego. Informację o jego prośbie o azyl potwierdziły rosyjskie służby imigracyjne i siły bezpieczeństwa, a także wojsko.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Gruzji poinformowało w wydanym komunikacie, że Bżania służył na jednostce patrolowej gruzińskiej straży przybrzeżnej. Według gruzińskiego MSW w zeszłym miesiącu został zwolniony z wojska z powodu licznych naruszeń dyscypliny.
Bżania powiedział wczoraj w “Echu Moskwy”, że kocha swój kraj, ale nie może dłużej pozostać na jego terytorium. “Nie mogę spokojnie patrzeć, jak prezydent Saakaszwili niszczy Gruzję od środka” – stwierdził. Bżania zwrócił się o azyl polityczny także dla swojej rodziny. Podczas swego wystąpienia w radiu zaznaczył, że nie brał udziału w ubiegłorocznej wojnie między Gruzją a Rosją o Osetię Południową.
Agencja Reutera przypomniała, że na początku tego roku rosyjski sierżant Aleksandr Głuchow służący w Osetii Południowej zdezerterował do Gruzji i poprosił o azyl, podając jako powód złe warunki w swojej jednostce.
rp.pl/PAP/Kresy.pl/AH
Zobacz także:
Gruzja: spór o żołnierza





























