Prezydent Serż Sarkisjan zaproponował by zniwelować podwyżki opłat za energię dla gospodarstwa domowych. Inicjatorzy protestu wzywają do odejścia spod siedziby prezydenta. Jednak tłum jak na razie ich nie posłuchał.

Pisaliśmy już, że armeński prezydent wysunął postulat subsydiowania energii elektrycznej dla gospdoarstw domowych, by w ten sposób zniwelować skutki podwyżek, jakie wprowadziły zakłady energetyczne należące do rosyjskiego koncernu RAO-JES. Zareagowała na to grupa inicjatywna określająca się hasłem „Nie dla grabieży”, która rozpoczęła protesty w Erywanie jeszcze w zeszłym tygodniu. Jej przedstawiciel Wachinak Szuszanian choć wzywał do „kontynuowania walki” jednocześnie zaapelował o odstąpienie spod siedziby prezydenta przy Prospekcie Bargamiana i prowazenie pikiet na Plac Wolności oraz „zmiane form protestu”. Jego wystapienie wzbudziło mieszane reakcje w tłumie. Ostatecznie doprowadziło do tego, że część protestujących pozostała w dotychczasowym miesjcu, inna część przeszła na Plac Wolności. Między aktywistami dochodzi do sprzeczek. Liczba uczestników obu demonstracji zmniajsza się.

Premier Armenii Owik Abramjan w swoim wystąpieniu stwierdził, że „dziś na Prospekcie Bagramiana pojawiły się siły, których realnym celem nie jest kwestia podwyższonych taryf energetycznych, ale stworzenie w kraju sytuacji niestabilności i konfrontacja obywateli”. Podkreślił inicjatywę prezydenta Sarkisjana i zapowiedział wciągnięcie „przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego” do konsultacji.

Tymczasem znaczne siły zebrała na Prospekcie Bagramiana armeńska policja. Przekazała ona także protestującym komunikat, że ich akcja jest bezprawna i fakt, że do tej pory nie zostali oni „pociągnięci do odpowiedzialności administracyjnej” wynika tylko z tego, że policja chciała uniknąć groźnej dla życia i zdrowia konfrontacji. Policja postawiła protestującym ultimatum – do godziny 23 czasu lokalnego opuścić tę część Prospektu Bagramiana, na której zwykle odbywa się ruch kołowy. Jednak demonstranci nie ustępują.

1in.am/armtoday.info/kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jerzyjj
    jerzyjj :

    Jak skończyły kraje, które „wyprosiły” (dzieki oslom przy urnach opanoawane przez politycznych idiotow) Rosjan? Państwa bałtyckie handlują szprotami, a ich mieszkańcy i Polski myją kible bogaczom z Europy Zachodniej. Azja Środkowa zamieniła rosyjskie kosmodromy i pola bawełny na amerykańskie kredyty i uprawę marihuany. Razem z Rosjanami budowali silniki, statki, czołgi i samoloty. Wyproszono ich…