Ponad tysiąc francuskich wojskowych niebędących w służbie czynnej, w tym 20 generałów, zarzuciło władzom „dezintegrację kraju” i pozwalanie na rozprzestrzenianie się islamizmu, ostrzegając przed groźbą „wojny domowej”. Poparła ich Marine Le Pen. Premier Francji potępił apel wojskowych i zagroził im sankcjami.

W ubiegłym tygodniu na łamach francuskiego, konserwatywnego tygodnika „Valeurs Actuelles” opublikowano apel niebędących w służbie czynnej 20 generałów, ponad 100 wyższych oficerów i około 1000 wojskowych innych rang. W ocenie francuskich wojskowych, Francja jest na granicy „rozkładu z powodu islamizmu”, który prowadzi do „oderwania licznych części kraju, zmieniając je w terytoria poddane dogmatom sprzecznym z konstytucją”. Twierdzą, że władze dopuszczają się zaniechań względem tego problemu, co prowadzi do „śmiertelnego zagrożenia” dla kraju.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6599 PLN    (29.99%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Sygnatariusze odezwy podkreślili, że brak działań ze strony władz grozi wybuchem „wojny domowej”, do której może zostać włączone wojsko, któremu powierzona miałaby zostać misja „ochrony naszych wartości cywilizacyjnych i obrony rodaków na terytorium narodowym”.

 

Przeczytaj: Francja: protesty po tym, jak sąd zdecydował, że imigrant, który zamordował kobietę krzycząc „Allahu akbar”, nie poniesie kary

CZYTAJ TAKŻE: Atak nożownika na komisariat we Francji był aktem islamskiego terroryzmu

Apel francuskich wojskowych spotkał się z ostrą reakcją ze strony premiera Francji, Jean Castex, który w środę potępił ich odezwę.

„Oczywiście mogę tylko z całą stanowczością potępić tę inicjatywę, która jest sprzeczna ze wszystkimi naszymi republikańskimi zasadami, z honorem i obowiązkiem armii” – powiedział francuski premier. Zapowiedział też, że „odpowiednie kroki” w tej sprawie podejmie szefowa resortu obrony, Florence Parly i że „zostaną ogłoszone sankcje”.

Apel wojskowych poparła m.in. Marine Le Pen – liderka Zjednoczenia Narodowego, była kandydatka na prezydenta Francji, które zamierza kandydować na ten urząd również w przyszłorocznych wyborach. Zaprosiła ich też do współpracy ze swoją partią.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Castex skrytykował ją za to i zasugerował, że w ten sposób Le Pen ożywiła „puczystowską tradycję skrajnej prawicy”. Wcześniej w podobnym tonie wypowiedział się francuski minister spraw wewnętrznych, Gerald Darmanin. Zarzucił Le Pen, że odziedziczyła pokusy skrajnej prawicy na przejmowanie władzy w państwie.

Jean-Luc Melenchon, szef wyraźnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona nazwał apel wojskowych „medialnym puczem” i wystąpieniem przeciwko „islamogauchistom”, dosł. islamolewicowcom, czyli przedstawicielom lewicy sprzyjającym muzułmanom.

„Nadszedł czas, aby zmobilizować się do obrony wartości, które ci ludzie depczą” – oświadczył Melenchon, odnosząc się do odezwy wojskowych. Wraz z innymi parlamentarzystami już w poniedziałek zwrócił się do prokuratury paryskiej z wnioskiem o wszczęcie postępowania przeciwko sygnatariuszom apelu, twierdząc, że jest to prowokacja i nakłanianie wojska do nieposłuszeństwa.

Czytaj także: We Francji aresztowano lewicowych bojówkarzy, m.in. z Czerwonych Brygad

PAP / forsal.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz