Film przedstawia paniczną ucieczkę tłumu po usłyszeniu wybuchów. Jak się okazało były to tylko petardy. Jednak francuskie służby nie wykluczają prowokacji.
Policjanci ze śródmiejskiej komendy zatrzymali przy ulicy Kruczej w Warszawie dwóch obywateli Gruzji podejrzanych o usiłowanie kradzieży z włamaniem. Próbowali włamać się do samochodu. Mężczyźni w wieku 41 i 22 lat zostali ujęci na gorącym uczynku.
Jak przekazała policja w piątkowym komunikacie, działania przeprowadzili funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu Komendy Rejonowej Policji Warszawa I. Policjanci ustalili, że dwaj obywatele Gruzji planowali włamanie do samochodu na terenie Śródmieścia.
Po analizie sprawy i przygotowaniu działań funkcjonariusze zatrzymali podejrzanych przy ulicy Kruczej, gdy mężczyźni próbowali dostać się do zaparkowanego pojazdu. Według policji zatrzymani usiłowali uciekać, ale po kilku sekundach zostali obezwładnieni i zakuci w kajdanki.
Na platformie użytkowników irańskiej agencji Fars pojawił się wpis, którego autor przekonywał, że Iran „nie ma innej drogi” niż osiągnięcie odstraszania atomowego. Sprawę opisał w niedzielę „New York Post”, wskazując, że Fars jest medium powiązanym z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej.
Tekst opublikowano w niedzielę pod tytułem „Nie ma innego wyjścia niż budowa bomby atomowej; od atomowych gróźb Trumpa do właściwych negocjacji”. Autor wpisu argumentował, że w okresie „przejścia do nowego porządku” Iran powinien osiągnąć odstraszanie atomowe, aby „opcja militarna” dotycząca okupacji lub rozbioru kraju została zdjęta ze stołu.
Polska firma została odsunięta od niemal ukończonej inwestycji we Lwowie. Tymczasem wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej Dariusz Szymczycha najpierw mówił o „różnych prawdach” i rzekomych błędach po stronie spółki, a następnie przyznał, że decyzja mera Lwowa była zła.
W poniedziałek w TVN24 Dariusz Szymczycha, pierwszy wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej, komentował sprawę polskiej firmy Control Process S.A., którą władze Lwowa odsunęły od budowy zakładu przetwarzania odpadów. W rozmowie próbował tłumaczyć stanowisko strony ukraińskiej, a jednocześnie przyznał, że wyrzucenie polskiej spółki z inwestycji uważa za złą decyzję mera Lwowa.
Rozmowa dotyczyła między innymi tego, czy polskie firmy realnie korzystają z projektów odbudowy i inwestycji na Ukrainie. Szymczycha, pytany o mera Lwowa Andrija Sadowego, zaczął od osobistego tonu.
Kurs japońskiego jena spadł we wtorek rano do około 162,4 dolara za dolara w handlu azjatyckim, osiągając najniższy poziom od 1986 roku.
Mimo podejmowanych wcześniej interwencji japońskiego banku centralnego jen nie przestawał traci na wartości w stosunku do dolara. Minister finansów Japonii, Satsuki Katayama, nadal zapowiada, że rząd jest gotowy podjąć „odpowiednie”, a nawet „zdecydowane” działania wobec nadmiernych wahań kursów waluty narodowej, jak zrelacjonował w poniedziałek portal Yahoo Finance.
Inwestorzy uważnie obserwują teraz wszelkie oznaki, że Tokio sprzedaje dolary amerykańskie, aby wesprzeć jena, tak jak miało to miejsce wiosną.
Ukraina prowadzi rozmowy z Francją w sprawie uzyskania licencji na produkcję pocisków manewrujących SCALP. Poinformował o tym w poniedziałek minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow podczas briefingu z udziałem duńskiego ministra obrony Jeppego Bruusa.
Według Fedorowa temat był omawiany podczas rozmowy Wołodymyra Zełenskiego z Emmanuelem Macronem przy okazji wizyty ukraińskiego prezydenta we Francji. Chodzi o możliwość przekazania Kijowowi licencji na produkcję francuskich pocisków.
„Tak, możemy powiedzieć, że podczas wizyty naszego prezydenta we Francji odbyła się bardzo dobra rozmowa z prezydentem Macronem na temat możliwości przekazania naszemu krajowi licencji na pociski SCALP. Obecnie rozmowy w tej sprawie trwają zarówno z rządem, jak i z firmą; dopracowywane są wszystkie szczegóły” — powiedział Fedorow, cytowany przez Interfax-Ukraina.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała we wtorek, że umorzyła dwa kolejne wątki śledztwa w sprawie publicznie określanej jako „zamach stanu”. Chodzi o sprawę wygaszenia mandatów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika oraz o wypowiedzi dotyczące możliwego niezaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta.
Decyzja zapadła 25 czerwca. Pierwszy z umorzonych wątków dotyczył wygaszenia mandatów Kamińskiego i Wąsika oraz niedopuszczenia ich do udziału w pracach Sejmu w okresie od 29 grudnia 2023 roku do 8 czerwca 2024 roku. Wątek obejmował także wydarzenia z 7 lutego 2024 roku, gdy obaj politycy próbowali wejść do budynków sejmowych przy pomocy innych posłów.
Prokuratura uznała, że marszałek Sejmu nie miał kompetencji do samodzielnej oceny wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z 20 grudnia 2023 roku, mimo wcześniejszego zastosowania przez prezydenta prawa łaski wobec Kamińskiego i Wąsika. Według śledczych marszałek miał obowiązek wykonać prawomocne orzeczenie i na podstawie Kodeksu wyborczego wydać postanowienie o wygaśnięciu mandatów.





























