Rosyjski gaz przez Ukrainę na Zachód nie płynie w ogóle, albo dostarczane są bardzo małe ilości. Takie informacje przekazali Komisji Europejskiej unijni eksperci w terenie.
Komisja Europejska jest wyraźnie poirytowana. To co się dzieje, jest nie do zaakceptowania – mówiła rzeczniczka Komisji Pia Ahrenkilde Hansen. Dodała, że sytuacja jest bardzo poważna i musi być natychmiast rozwiązana.
Bruksela podkreśliła, że miała prawo oczekiwać, że gaz będzie tłoczony rurami już bez problemów, po podpisaniu porozumienia przez Moskwę i Kijów, oraz wysłaniu unijnych obserwatorów na granicę Ukrainy z Rosją i Unią Europejską. Z napływających informacji wynika, że eksperci nie mają pełnego dostępu do stacji przesyłowych zarówno na terenie Rosji, jak i Ukrainy.
Jose Barroso w rozmowie telefonicznej z Władimirem Putinem wyraził rozczarowanie sytuacją – poziomem dostaw gazu, oraz problemami, które mają unijni eksperci, mający monitorować tranzyt gazu przez Ukrainę. Nie dopuszczono ich do wszystkich stacji pomiarowych – wyjaśnił rzecznik Komisji Ferran Tarradellas. „Obserwatorzy nie mogą wykonywać swojej pracy, bo nie mają pełnego dostępu do stacji przesyłowych. Porozumienie o wysłaniu misji zostało podpisane przez obie strony – nie ma więc wytłumaczenia dla tych utrudnień, a skoro eksperci już są w terenie, to nie ma też wytłumaczenia dla wstrzymywania przesyłu gazu” – dodał rzecznik.
Komisja podkreśliła też, że kłótnie wokół warunków tranzytu gazu w ogóle nie powinnny interesować europejskich odbiorców. Na Zachód, zgodnie z obietnicami, powinien teraz być tłoczony zakontraktowany gaz – mówi Komisja Europejska.
IAR/mb



























