Na wojnie ukraińsko-rosyjskiej rośnie znaczenie dronów uderzeniowych Hornet, kojarzonych z projektami byłego szefa Google, Erika Schmidta. To jednorazowe bezzałogowce uderzeniowe, przeznaczone do niszczenia celów na zapleczu przeciwnika: ciężarówek, cystern, składów amunicji, punktów przeładunkowych, radarów i stanowisk dowodzenia.
Według władz w Kijowie Ukraina podpisała ze spółką Swift Beat memorandum o długoterminowej współpracy w produkcji systemów bezzałogowych. Dokument podpisali minister obrony Ukrainy Rustem Umierow i CEO Swift Beat Eric Schmidt. Firma ma rozwijać m.in. drony przechwytujące, rozpoznawcze, logistyczne oraz średniej klasy drony uderzeniowe. Kancelaria prezydenta Ukrainy podała też, że Swift Beat specjalizuje się w autonomicznych dronach wykorzystujących sztuczną inteligencję i prowadzi testy na terytorium Ukrainy we współpracy z ukraińskimi inżynierami oraz wojskiem.
Szczegóły organizacyjne projektu pozostają nie w pełni jawne. Kijów jako partnera wskazuje spółkę Swift Beat, natomiast Defence Blog łączy Horneta z Perennial Autonomy i podaje, że Swift Beat to wcześniejsza nazwa organizacji stojącej za tym systemem. W publikacjach o inicjatywach dronowych Schmidta pojawiały się także nazwy White Stork, Project Eagle, Aurelian Industries i Volya Robotics.
Wypełniają lukę między FPV a HIMARS
Hornety wypełniają lukę między tanimi dronami FPV a drogimi systemami rakietowymi typu HIMARS. Przez lata Ukraina mogła rozpoznawać rosyjskie systemy obrony przeciwlotniczej, magazyny, radary i szlaki logistyczne położone kilkadziesiąt kilometrów od frontu, ale często nie dysponowała tanim, masowym środkiem do ich niszczenia. Dmytro Putiata, ukraiński specjalista od wojny dronowej, opisywał w „The Economist” tę strefę jako średni dystans od 30 do 150 kilometrów od linii frontu. Defence Blog pisze natomiast o udokumentowanych uderzeniach Hornetów w rosyjskie konwoje logistyczne na dystansach przekraczających 100 kilometrów, zaznaczając, że dokładny zasięg systemu nie został publicznie ujawniony.
Zmienia to sytuację na rosyjskim zapleczu. Drogi, składy paliwa, magazyny amunicji i konwoje, które wcześniej były względnie bezpieczne, znalazły się pod stałą presją. Putiata w „The Economist” oceniał, że Rosjanie są zapóźnieni w technologii dronów przechwytujących. Wskazywał on, że Rosjanie zaczęli wdrażać takie rozwiązania punktowo dopiero pod koniec 2025 roku i dopiero budują sieć małych stacji radarowych oraz oprogramowanie do śledzenia ukraińskich bezzałogowców.
Problem zauważają także rosyjscy blogerzy wojenni. „To prawdziwy technologiczny przełom. Są tanie i jest ich mnóstwo. Póki co nie możemy ich skutecznie neutralizować” — piszą cytowani przez Forsal rosyjscy komentatorzy.
Dron z AI wykona zadanie nawet po utracie łączności
Kluczowe znaczenie ma nie tylko liczba dronów, lecz także ich odporność na walkę radioelektroniczną. Rosja masowo wykorzystuje zakłócanie łączności i sygnału GPS, co ogranicza skuteczność wielu zwykłych FPV. Według Defence Blog Hornety mają przełamywać tę barierę dzięki autonomizacji lotu i szerokiemu wykorzystaniu sztucznej inteligencji.
AI ma pomagać w przetwarzaniu danych o celu, utrzymywaniu kursu i końcowym naprowadzaniu, gdy operator nie może polegać na stabilnym połączeniu. Defence Blog podkreśla, że zdolność do kontynuowania lotu po przerwaniu łącza kontrolnego jest szczególnie istotna przy uderzeniach na dystansie ponad 100 kilometrów. Człowiek nadal pozostaje w pętli decyzyjnej, ale część zadań przejmuje maszyna.
Znane przykłady użycia Hornetów dotyczą przede wszystkim ataków na rosyjską logistykę. Drony te mają być używane m.in. przez operatorów z 1. Korpusu Gwardii Narodowej Ukrainy „Azow”, którzy wykorzystali je do serii uderzeń w rosyjskie szlaki logistyczne w rejonie Doniecka.
Testują go też Amerykanie
Hornet nie jest jednak wyłącznie ukraińskim doświadczeniem frontowym. Defence Blog podaje, że żołnierze 2nd Squadron, 2nd Cavalry Regiment US Army używali tych dronów podczas ćwiczeń w Europie: 3 maja 2026 roku w Pabradė na Litwie, w Bemowie Piskim w Polsce podczas Saber Strike 26 oraz wcześniej, 25 marca 2026 roku, w Grafenwöhr w Niemczech. Materiały DVIDS potwierdzają testowanie Horneta w Bemowie Piskim 2 maja 2026 roku podczas Saber Strike 26.
Według Defence Blog obecność Hornetów w kilku równoległych ćwiczeniach NATO wskazuje, że system wyszedł poza fazę koncepcyjnego testu i jest sprawdzany przez Amerykanów w warunkach zbliżonych do operacyjnych.
Hornety nie są bronią, która samodzielnie przełamie front. Ich znaczenie polega na tanim i masowym rażeniu rosyjskiego zaplecza. Każda zniszczona ciężarówka oznacza nie tylko utratę pojazdu, ale także opóźnioną dostawę, zmianę trasy, większe zużycie paliwa, konieczność dodatkowej osłony i mniejszą swobodę dowodzenia. W wojnie materiałowej taki efekt może mieć większe znaczenie niż pojedyncze spektakularne uderzenie. Hornety zwiększają presję na rosyjską logistykę i rozszerzają strefę zagrożenia na obszary, które wcześniej były dla konwojów względnie bezpieczne.
Czytaj też: Nowy model walki na Ukrainie. Drony i piechota jako jeden system
Kresy.pl / The Economist / President.gov.ua / Forsal / Defence Blog / United24






























